ŚLUB,  ZWIĄZEK

Całe Niebo raduje się z nami. #pogadajmyomałżeństwie

Ramona & Janek
Jednym Sercem

Zacznijmy od odpowiedzi na fundamentalne pytanie – czym jest miłość?

Ramona: Bóg jest miłością. Miłość jest owocem Ducha Świętego. Bóg obdarza nas miłością i dzięki temu możemy kochać innych. Miłość w małżeństwie jest też postawą, w której pragniemy dobra drugiej osoby, nawet. gdy zdarzy się nie raz, że kosztem będzie rezygnacja z siebie.

Janek: Miłość jest największym darem, którym będąc obdarzani możemy przyjmować i dzielić się z innymi.

Jeśli właśnie tym jest dla Was miłość, to co sprawiło, że zdecydowaliście się na małżeństwo? Dlaczego spośród tylu różnych dróg wybraliście właśnie tę?

Ramona: Takie pragnienie było w naszym sercu i choć wiedzieliśmy, że nie jest to najłatwiejsza z dróg, to jest to nasza droga. Decyzja o małżeństwie właśnie z tym człowiekiem była trudna, nie mieliśmy pewności, wiedzieliśmy, że nie będziemy mieć, aż do momentu sakramentalnego „tak”.

Janek: W swych sercach odczytywaliśmy zaproszenie do wybrania właśnie ścieżki małżeńskiej, więc postanowiliśmy na nią wkroczyć.

Jaki był dzień Waszego ślubu i jaka jedna rzecz utkwiła Wam z niego w pamięci?

Ramona: To był najzimniejszy dzień w roku. Ale nam było ciepło, nawet gdy stojąc przed kościołem przyjmowaliśmy długą kolejkę gości z życzeniami. Był to bardzo szczęśliwy dzień, w trakcie Mszy świętej mieliśmy wrażenie, że całe Niebo się z nami raduje.

Janek: Dzień naszego ślubu był przepiękny …i rzeczywiście był to najzimniejszy dzień w roku. Jeśli mielibyśmy wybrać jedną rzecz, która utkwiła nam w pamięci, to byłoby to doświadczenie obecności świętych i innych osób, które się za nami wstawiały, z głębi swego serca.

Jak rozumiecie słowa przysięgi, którą złożyliście sobie przed Bogiem? W jaki sposób wypełniacie ją w Waszej małżeńskiej codzienności?

Ramona: W wymiarze wieczności przyrzekliśmy sobie, że będziemy razem kroczyć w drodze do świętości, podnosząc siebie nawzajem. W codzienności realizujemy często tą przysięgę w drobnych rzeczach np. Janek robi mi herbatę, mimo że czasami narzeka, że piję jej za dużo. A przede wszystkim staramy się kochać, przebaczać i naprawiać, a także dawać świadectwo. Dawanie świadectwa i ewangelizacja to również bardzo ważne wymiary małżeństwa i rodziny, o których możemy przeczytać w katechizmie.

Janek: Słowa przysięgi rozumiemy tak, że cokolwiek się dzieje należy pozwalać Bogu się pocieszać, a współmałżonka wspierać na Drodze życia, będąc skupionym nie na sobie, a na Bogu, sercu naszych serc.

Czy coś zmieniło się w Waszym życiu po ślubie? A jeśli tak, to co?

Ramona: Jesteśmy 6 lat po ślubie i czasami śmieję się, że nie pamiętam już, jak to było nie być żoną. Ostatnio bardzo dotknęły mnie słowa mojej siostry, która powiedziała, że bardzo zmieniłam się po ślubie, że wcześniej mogłaby wymieniać długo moje wady, a teraz trudno jej jakąś podać. Czyli są nawet dobre efekty!

Janek: Po ślubie zmieniło się bardzo dużo i czasem trudno to wyrazić słowami. Jedną z takich rzeczy było nasze zbliżenie się do Boga i do siebie nawzajem, które oczywiście się nie zakończyło a trwa.

Co sprawia, że każdego dnia na nowo wybieracie siebie? 

Ramona: Wybaczamy, rozmawiamy. Gdy coś się nie układa, naprawiamy. Co sprawia, że robimy to wszystko, że wciąż idziemy razem? Raczej: „Kto sprawia?” – Bóg. On jest z nami każdego dnia i nas uzdalnia do budowania relacji, w której dwoje staje się jednym.

Janek: Doświadczanie Bożego pocieszenia przypomina nam, że wybraliśmy drogę, na której idziemy jako jedno ciało, jako jeden organizm, jedno serce.

Wasza rada dla osób przygotowujących się do małżeństwa?

Ramona: Miejcie odwagę! Nawet, gdy wydaje się Wam, że jest trudno, Bóg jest większy niż wszystkie Wasze słabości i uzdalnia by kochać.

Janek: Z naszego doświadczenia wiemy, że ważne jest zaproszenie Boga do czasu budowania relacji, a więc wspólna modlitwa, a także rozmawianie ze sobą nawzajem o sprawach dla nas ważnych.

…i może jeszcze dla świeżo upieczonych małżonków? 

Z doświadczenia wiemy, że nie ma takiej sytuacji, w której Bóg nie byłby w stanie nas pocieszyć, czy podnieść naszą głowę. Dlatego walczcie o miłość miłością, a doświadczycie cudów.

______________________________________________________________________________

Pozostałe wpisy z serii

POGADAJMY O MAŁŻEŃSTWIE

Czegokolwiek byśmy o sobie nie powiedzieli, to czy to wystarczy, by opisać kim jesteśmy? Czy zainteresowania, obecne zajęcie lub praca są w stanie wyczerpać treść słowa ,,ona” i „on”’? Możemy powiedzieć, że jej ulubiony kolor to niebieski a jego czerwony; że ona nie wyobraża sobie poranka bez kawy a on bez herbaty; że ona dorabia na waciki (i ślub) ucząc chemii i biologii, w wolnym czasie eksperymentuje w kuchni z potrawami z różnych stron świata, amatorsko robi sesje zdjęciowe i zajmuje się ich obróbką, podczas gdy on interesuje się historią, polityką międzynarodową, podróżami i dobrymi piwami. Możemy, ale czy to wystarczy? Co sprawia, że ona to ona, a on to on? To co umiemy, to co robimy, to z kim rozmawiamy? To, co mamy, co chcemy mieć, co nigdy nie będzie nam dane? Cały czas brakuje tu tego ,,czegoś”. Brakuje w tym wszystkim ducha. Bo to właśnie duch – nasze serce określa i determinuje kim jesteśmy. Serce w którym jest wielka dziura. Dziura, której nie możemy wypełnić sobą nawzajem, a którą może wypełnić tylko Bóg. Dlatego mówimy o sobie: TRÓJCA DO PARY. Bo jak pisał abp Sheen: „Żeby serce kochało, konieczna jest trójca – Kochający, kochany oraz Miłość sama.” M&M