ŚLUB,  ZWIĄZEK

Nie jesteśmy już dwoje, lecz jedno. #pogadajmyomałżeństwie

Patrycja & Dominik

Zacznijmy od odpowiedzi na fundamentalne pytanie – czym jest miłość?

Uważamy, że miłość jest pragnieniem dobra drugiej osoby i wolą wytrwania z nią aż do śmierci. Współcześnie bywa mylona z pełnym emocji zakochaniem lub pożądaniem. A przecież związek oparty wyłącznie na tych dwóch rzeczach jest nietrwały, gdyż jedno i drugie w końcu przeminie.  

Jeśli właśnie tym jest dla Was miłość, to co sprawiło, że zdecydowaliście się na małżeństwo? Dlaczego spośród tylu różnych dróg wybraliście właśnie tę?

Pati: Od najmłodszych lat marzyłam o założeniu rodziny. Był moment, w którym rozważałam zakon, jednak modlitwa i pielgrzymka w intencji rozeznania powołania utwierdziła mnie w przekonaniu, że mam zostać żoną. Nie bez znaczenia był też fakt, że Dominik był idealnym kandydatem na męża – pobożny, opiekuńczy, honorowy… długo by wymieniać. Nigdy przedtem, ani potem nie poznałam kogoś tak wyjątkowego, stąd nie miałam żadnych wątpliwości, że jest to mężczyzna, przy którego boku chcę spędzić całe moje życie. 

Dominik: Uznałem, że jest to droga, która w obecnej sytuacji przyniesie najwięcej dobra Kościołowi, Polsce, mojej rodzinie i mnie osobiście. Porzucenie wygód kawalerskiego życia jest korzystne dla duszy, jednak świadomy poważnych konsekwencji wybrania małżeństwa miałem w sobie pewne obawy. Napotkanie Patrycji rozwiało moje ostatnie wątpliwości, co do wyboru drogi. Nigdy wcześniej nie spotkałem dziewczyny, z którą zgadzałbym się w tylu tematach, oraz tak nadającej się do roli żony i matki. 

Jaki był dzień Waszego ślubu i jaka jedna rzecz utkwiła Wam z niego w pamięci?

To był najbardziej wyjątkowy dzień w naszym życiu. Wyrył nam się cały w pamięci, więc trudno wskazać jeden konkretny moment. Często chętnie wspominamy wzruszającą przysięgę, pobożną przedsoborową liturgię, ortodoksyjne kazanie, dostojne przyjęcie i życzliwość naszych gości. 

Jak rozumiecie słowa przysięgi, którą złożyliście sobie przed Bogiem? W jaki sposób wypełniacie ją w Waszej małżeńskiej codzienności?

Rozumiemy ją wprost – mamy wiernie trwać ze sobą aż do śmierci i każdego dnia okazywać sobie miłość oraz wspierać się w drodze do świętości. 

Po pierwsze, nie stwarzamy okazji, aby naruszyć wierność małżeńską. Realizujemy to na przykład poprzez niespożywanie alkoholu, niespoufalanie się z osobami przeciwnej płci, ograniczanie grona znajomych do pobożnych i cnotliwych ludzi.

Miłość okazujemy sobie przede wszystkim poprzez rzetelne wypełnianie swoich obowiązków stanu. Ponadto codziennie staramy się powiedzieć i zrobić coś miłego dla współmałżonka. 

Czy coś zmieniło się w Waszym życiu po ślubie? A jeśli tak, to co?

Jak głoszą słowa wyryte na naszych obrączkach, nie jesteśmy już dwoje, lecz jedno.

Pati: Całkowicie oddałam się pod opiekę męża. Największą zmianą było wspólne zamieszkanie na wsi, a zwłaszcza moja przeprowadzka o ponad 200km. Jednocześnie zrezygnowałam z dotychczasowej pracy, aby w pełni poświęcić się obowiązkom żony, a potem matki. Oczywiście zmieniłam też nazwisko. 

Pan Bóg nam błogosławi, niebawem narodzi się nasz drugi syn. Dzieci bez wątpienia zmieniają życie – nowe obowiązki, ale też nowe źródło radości.

Dominik: Po ślubie marnuję zdecydowanie mniej czasu. Nie gram na komputerze, nie oglądam telewizji. Skupiam się na zapewnieniu dobrobytu i bezpieczeństwa rodzinie oraz tradycyjnych męskich obowiązkach, zaś żona zajmuje się domem i dziećmi.  

Co sprawia, że każdego dnia na nowo wybieracie siebie? 

Po prostu – przysięga złożona przed Panem Bogiem. Nie dopuszczamy myśli o rozstaniu, dzięki temu nie eskalujemy kłótni, lecz zawsze dążymy do zgody.  

Wasza rada dla osób przygotowujących się do małżeństwa?

Po pierwsze, upewnijcie się, że Wasz wybór nie jest podyktowany wyłącznie zakochaniem lub pożądaniem, ale przede wszystkim wypływa z Waszej niezachwianej woli stworzenia nierozerwalnego katolickiego małżeństwa. 

Po drugie, sprawdźcie czy Wasze wizje dotyczące modelu rodziny i podziału obowiązków są zgodne.

Jeśli jesteście przekonani o dobrym wyborze przyszłego współmałżonka, nie zwlekajcie nadmiernie ze ślubem.  

i może jeszcze dla świeżo upieczonych małżonków? 

Najskuteczniejszym sposobem na życie w zgodzie jest trwanie w stanie łaski uświęcającej. 

Nie zwlekajcie z wydaniem na świat potomstwa, wszak jest to pierwszy cel małżeństwa. Gdy już się pojawi musicie mieć plan, jak ustrzec je przed demoralizacją. My zdecydowaliśmy się na życie na wsi, wychowywanie dzieci w duchu tradycyjnego katolicyzmu i edukację domową, gdyż nie widzimy innej drogi, aby ocalić ich dusze.

Żyjemy w czasach dobrobytu, po których prędzej czy później nastąpią czasy trudniejsze. Oszczędne życie i wyrzeczenia mogą przynieść zarówno korzyść duchową, jak i przygotować rodzinę na niedostatek. My prowadzimy szczegółową dokumentację przychodów i wydatków, która pozwala nam planować oszczędzanie.

______________________________________________________________________________

Pozostałe wpisy z serii POGADAJMY O MAŁŻEŃSTWIE:

POGADAJMY O MAŁŻEŃSTWIE

Czegokolwiek byśmy o sobie nie powiedzieli, to czy to wystarczy, by opisać kim jesteśmy? Czy zainteresowania, obecne zajęcie lub praca są w stanie wyczerpać treść słowa ,,ona” i „on”’? Możemy powiedzieć, że jej ulubiony kolor to niebieski a jego czerwony; że ona nie wyobraża sobie poranka bez kawy a on bez herbaty; że ona dorabia na waciki (i ślub) ucząc chemii i biologii, w wolnym czasie eksperymentuje w kuchni z potrawami z różnych stron świata, amatorsko robi sesje zdjęciowe i zajmuje się ich obróbką, podczas gdy on interesuje się historią, polityką międzynarodową, podróżami i dobrymi piwami. Możemy, ale czy to wystarczy? Co sprawia, że ona to ona, a on to on? To co umiemy, to co robimy, to z kim rozmawiamy? To, co mamy, co chcemy mieć, co nigdy nie będzie nam dane? Cały czas brakuje tu tego ,,czegoś”. Brakuje w tym wszystkim ducha. Bo to właśnie duch – nasze serce określa i determinuje kim jesteśmy. Serce w którym jest wielka dziura. Dziura, której nie możemy wypełnić sobą nawzajem, a którą może wypełnić tylko Bóg. Dlatego mówimy o sobie: TRÓJCA DO PARY. Bo jak pisał abp Sheen: „Żeby serce kochało, konieczna jest trójca – Kochający, kochany oraz Miłość sama.” M&M