O NIM

Salve! Tu Mateusz.

Zawsze, gdy przedstawiam się nowym osobom, mówię, że interesuję się historią, polityką międzynarodową, podróżami i dobrymi piwami. Do wyczerpującej biurowej autoprezencji należałoby dołączyć sztampowe ,,jestem studentem prawa”.

Lecz czy to wystarczy, by opisać kim się jest? Czy zainteresowania, obecne zajęcie czy praca są w stanie wyczerpać treść słowa ,,Ja”? Gdybym dodał, że mój ulubiony kolor to czerwony, poranka nie wyobrażam sobie bez serka homogenizowanego ze szczypiorkiem, uwielbiam eseje Chestertona, a na mojej półce stoi kopia rzeźby Augusta z Prima Porta, to by wystarczyło?

Co sprawia, że ja to ja? To co umiem, to co robię, to z kim rozmawiam? Cały czas brakuje tu tego ,,czegoś”. Brakuje w tym wszystkim ducha. Bo to właśnie duch – nasze serce określa i determinuje kim jesteśmy. Nie to, co mamy, nie to, co chcemy mieć, nie to, co nigdy nie będzie nam dane.

Co jest więc w tym sercu? Wielka dziura. Ogromna i przepastna. Dziura, którą może wypełnić tylko Bóg.