On: Męskość.

Parę dni temu oglądaliśmy wraz z M. wieczorną porą ,,Braveheart’a’’. Mąż na białym koniu, walczący o wolność, sprawiedliwość, w sercu skrywając miłość do damy swego serca. Czy istnieje bardziej romantyczna wizja rycerza – prawdziwego mężczyzny, bohatera wręcz? Roland i Zawisza Czarny już czekają w kolejce po autograf!

Jeszcze 100 lat temu ułańska fantazja, szarmanckość i rycerski etos polskich kawalerzystów sprawiały, że panny na ulicy mdlały na widok jeźdźców w służbie Rzeczypospolitej. To było niecały wiek temu! Cóż się stało, że dziś przechadzając się ulicą czasami nie sposób rozpoznać kto przed nami stoi – dama, czy dżentelmen? Mamy dokładnie to, na cośmy zasłużyli – odrzuciliśmy i zapomnieliśmy czym jest prawdziwe męstwo. Natura nie znosi próżni, a pustą przestrzeń naszych serc i umysłów zajęła intelektualna papka genderyzmu. Kluczowym zdaje się więc przywrócić to, co zostało utracone – męskość.

W poprzednich rozważaniach punkt wyjścia stanowiła sfera języka, gdyż często tak właśnie możemy uchwycić istotę danej rzeczy. Idąc tropem antycznych filozofów, pochylmy się nad etymologią męskości. ,,Mąż’’ i ,,mężczyzna’’ – te rzeczowniki narzucają się same przez się. Ale sięgnijmy głębiej, do mowy naszych duchowych przodków – łaciny. Dwa polskie tropy moglibyśmy przetłumaczyć na vir. Krótkie, ale jakże treściwe. Szukając latyńskiego odpowiednika męskości musielibyśmy wybrać wyraz z pewnością pochodzący od viri, a więc virtus. I tu dochodzimy do momentu, w którym razem z Archimedesem moglibyśmy wyskoczyć z wanny krzycząc Eureka!, gdyż Rzymianie w niezwykłej swej mądrości nadali temu słowu więcej, niż jedno znaczenie. Otóż virtus można przetłumaczyć zarówno jako męstwo, ale także jako cnotę. Bingo! Mamy to!

Pierwsze skojarzenie z cnotliwością to pewnie młoda panienka w spódnicy do kostek, rumieniąca się przy jakimś rubasznym żarcie (ach, jakże nam dziś brakuje tej skromności!). Cnota to jednak coś zdecydowanie więcej, niż tylko czystość. Posługując się Katechizmem możemy pełniej zrozumieć sens tego arcyważnego zagadnienia. ,,Cnoty ludzkie są trwałymi postawami, […] które regulują nasze czyny, porządkują nasze uczucia i kierują naszym postępowaniem zgodnie z rozumem i wiarą. […] Człowiek cnotliwy to ten, który dobrowolnie czyni dobro’’ (KKK 1804). Co więcej, gdy spojrzymy na listę cnót kardynalnych, to między sprawiedliwością, umiarkowaniem i roztropnością odnajdziemy właśnie męstwo. Posłużmy się ponownie Magisterium, które kieruje do nas Święta Matka Kościół: ,,Męstwo jest cnotą moralną, która zapewnia wytrwałość w trudnościach i stałość w dążeniu do dobra. […] Cnota męstwa uzdalnia do przezwyciężania strachu, nawet strachu przed śmiercią, do stawienia czoła próbom i prześladowaniom. Uzdalnia nawet do wyrzeczenia i do ofiary z życia w obronie słusznej sprawy’’ (KKK 1808). Jakże piękne to słowa! Definicja podana nam w tak zwięzły sposób sama w sobie jest już niezwykle inspirująca. Spróbujmy jednak zagłębić się w nią i przełożyć jej treść na prozę codziennego życia.

Czyż nie zmagamy się codziennie z przeciwnościami? Każda chwila to wybór – wstać do pracy, czy pospać do 10? Kupić worek ziemniaków, czy torbę cukierków? Powiedzieć czułe słówko do Ukochanej, czy odburknąć coś pod nosem? W obliczu klęski podkulić ogon i uciekać? A może dzielnie stanąć do walki? Przed takimi sytuacjami stajemy rzadziej, bądź częściej, ale nie ma wątpliwości – czekają nas wszystkich. Jak się zachowamy? Co wybierzemy? Kierując się nauką Jezusa Chrystusa jesteśmy zobligowani do Miłości – to ona właśnie jest najwyższym prawem.

Przeczytaj także: Czym jest miłość?

Wiąże się, jak pisaliśmy niejednokrotnie, z wyrzeczeniami i zaparciem się samego siebie. Do tego właśnie potrzebne nam męstwo, byśmy niezmiennie, bez względu na okoliczności i najróżniejsze czynniki, zawsze nie ustawali w dążeniu do dobra. Pomocna będzie tu nie tylko siła fizyczna, do przezwyciężania niebezpieczeństw i cierpliwego znoszenia cierpienia, ale przede wszystkim moralność, by w obliczu hańby, szyderstw i szykan twardo stać po stronie Prawdy, Dobra i Piękna.

Dodałbym tu jeszcze jedną istotną sferę męskości – odpowiedzialność, czyli podejmowanie decyzji i (przede wszystkim!) ponoszenie ich konsekwencji. W XXI wieku chłopcy w szkole nabroją i w 15 minut mamy już mamusię z tatusiem, którzy za wszystko zapłacą i za wszystko przeproszą. Właśnie taka postawa jest źródłem rozbitych rodzin, mężczyzn uciekających od domowych obowiązków, wierności żonie i wychowywania dzieci. Tłumy samotnych matek to nieślubne dziecko braku odpowiedzialności. Taki świat nie może się ostać. Potrzeba myślenia, przede wszystkim myślenia. Mniej zwierzęcej chuci, mniej pogoni za przyjemnościami, a więcej ruszania mózgownicą i przyjmowania świata takim, jaki on jest – nie takim, jaki on nam się wydaje. Jak mówił święty Josemaría Escrivá: ,,Potrzeba krucjaty o męskość i czystość, by przeciwstawić się barbarzyńskiej robocie tych, którzy myślą, że mężczyzna to bestia. I ta krucjata, to Twoje zadanie’’.

Czyż tej walki nie podejmowali nasi przedwojenni dżentelmeni? Szczególnie chciałbym przywołać tu jedną postać – bohatera, którego pomniki powinny stać nie tylko w każdej polskiej mieścinie, ale też którego wszyscy powinniśmy obrać za wzór. Rotmistrz Witold Pilecki, gorliwy katolik, kochający mąż i ojciec, wzorowy żołnierz i patriota, który dobrowolnie dał wtrącić się do piekła na ziemi, by pomóc tę gehennę zniszczyć. W obliczu niebezpieczeństw nieugięty, wobec kobiet szarmancki i nienaganny, semper fidelis. Prawdziwy szlachcic, niezłomny żołnierz. Jak sam powiedział: ,,Starałem się tak żyć, abym w godzinie śmierci mógł się raczej cieszyć, niż lękać’’. Jeśli pragniecie namacalnego, żywego i prawdziwego męstwa – oto ono. Niech jego przykład przyświeca nam każdego dnia, byśmy jak rotmistrz mogli stanąć u kresu, wypowiadając te same słowa.

M.

Ona: Męskość.

ZOBACZ TAKŻE: