WIARA

On: Nadzieja.

Jak pisać o nadziei? Z pewnością z poprawną odmianą przez przypadki, nawet, gdy dwie samogłoski wyglądają cokolwiek dziwnie obok siebie. Pisaliśmy już o miłości, staraliśmy się także ukazać nasze spojrzenie na wiarę. By dopełnić pawłowe przesłanie, trzeba jeszcze dodać do tego boskiego trio nadzieję. Bez niej ani wiara nie będzie pełna, ani kochanie perspektywiczne. 

Z pewnością pisanie o nadziei będzie zupełnie bez sensu, gdy wstając codziennie rano nie potrafimy zobaczyć nic innego niż nasze własne problemy, złe nastroje i negatywne nastawienie. Pesymizm ma swoje dobre strony, ale raczej na płaszczyźnie racjonalnego rozwiązywania problemów, o czym pisał doskonale Roger Scruton. Zdecydowanie nie sprawdza się jako filozofia życiowa, gdy mamy ją zastosować do wygrzebania się o szóstej rano spod pierzyny. Z pewnością pokładanie nadziei w marudzeniu i dostrzeganiu tylko tego co negatywne nie przyniesie  ukojenia dla serca.

Bo czymże jest ta nadzieja? Mówimy o niej często, że ,,umiera ostatnia”, albo że ,,jest matką głupich”. Gdy mamy ją jednak odnieść do naszego codziennego życia, ginie nam z oczu. Pokładanie nadziei będzie wiązało się z zaufaniem. Gdy ktoś powie mi, że ten dzień wcale nie będzie taki zły, że może spotkać mnie dzisiaj coś cudownego, to zawierzam tej osobie. Wtedy właśnie mam NADZIEJĘ, że tak się stanie.

Zaufać możemy tylko osobie. Pokładać ufność w rzeczach bądź ideach jest tyle chwytliwe, co złudne. Oprzeć musimy się na Kimś, bo tylko tak możemy rzeczywiście wesprzeć się na duchu w chwilach zwątpienia czy próby. Nadzieja jest bowiem właśnie takim wyzwaniem – czy potrafimy zawierzyć nawet w chwili z pozoru beznadziejnej? Czy mamy wystarczająco dużo zaufania? Znów wracamy do tej nierozłącznej trójcy: gdy mamy NADZIEJĘ, WIERZYMY, że to, co druga osoba mówi, jest prawdziwe, bo nas KOCHA.

Przeczytaj także: Miłość to wybór.

Dlatego tak ważne jest komu oddajemy nasze serce, bo niewłaściwie ulokowana nadzieja może ściągnąć nas na manowce. Stąd tak wiele tragedii w życiu, tak wiele rozbitych rodzin i taka ogromna liczba małżeństw, które nigdy nie powinny zostać zawiązane. Wierzymy nie tym, co trzeba, idąc za głosem świata, opierając naszą relację na emocjach, fałszywych wyobrażeniach, czy (o zgrozo) na seksie czy własnym ego.

Przeczytaj także: Każdy człowiek w coś wierzy.

Tak po prostu się nie da. Budowanie domu na piasku, tak jak Pan Jezus powiedział, musi prędzej czy później doprowadzić do katastrofy. Złe drzewo nie wyda dobrych owoców. Dlatego tak ważne są fundamenty na jakich budujemy, dlatego tak ważne jest gdzie pokładamy nadzieję.

Wszystkie ziemskie rzeczy przeminą. Strawi je rdza, rozwieje wiatr, czy zaleje powódź. Wszyscy ludzie odejdą, psalmista mówi przecież: Każdy bowiem widzi: mędrcy umierają, tak jednakowo ginie głupi i prostak, zostawiając obcym swoje bogactwa. Gdzie w takim razie pokładać nadzieję? W co wierzyć? Kogo kochać?

Odpowiedź niech poda niezawodny Tomasz à Kempis: Ty zatem Boże jesteś celem wszystkiego, co dobre, co wielkie w życiu i co głębokie w wypowiedziach, a na Tobie nade wszystko ugruntować nadzieję – to najbardziej potężna pociecha Twoich sług. 

Tylko Bóg może stać się naszą prawdziwą opoką, bo tylko On jest z nami zawsze. Nie ważne jak bardzo kochamy drugą osobę, jak bardzo jej ufamy – w końcu nas zawiedzie. Jest przecież tylko niedoskonałym człowiekiem. Nawet, gdy nie popełnimy względem Ukochanej żadnego umyślnego zła, w chwilach próby może zepsuć się samochód, wykoleić tramwaj, czy złapać biegunka. Jedynie Bóg jest doskonały, jedynie On jest zawsze do dyspozycji (nie ma opcji, by dostał jelitówkę), a przede wszystkim, jedynie On kocha nas doskonałą i przedwieczną miłością. W Nim właśnie zbiega się cała triada – w Nim też znajduje się jedyne i prawdziwe szczęście. WIARA w Boga, NADZIEJA i zaufanie danej nam obietnicy oraz odwzajemnienie bezgranicznej MIŁOŚCI. Oto przepis na sukces. Rozwiązanie masz podane na talerzu. Smacznego!

M.

Ona: Nadzieja.