RODZINA

On: Ojcostwo.

Miesiąc temu pisaliśmy o macierzyństwie.

Przeczytaj także: Mężczyzna pisze o macierzyństwie!

Dziś czas zmierzyć się z drugą stroną medalu zwanego rodzicielstwem, czyli z ojcostwem. Okazja ku temu nie mała, bo przecież dzisiaj właśnie obchodzimy dzień Taty. Let the show begin!

Pisanie w XXI wieku o ojcostwie to nie łatwa sprawa. Około 1/3 małżeństw w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej rozpada się. Sądy zwykły władzę rodzicielską pozostawiać w rękach matek, a przynajmniej przyznawać prawo stałej opieki nad dziećmi kobietom. Konsekwencją tego będzie stan, w którym co trzeci młody Polak wychowuje się bez ojca w rozbitej rodzinie. To, co jeszcze przed ćwierć wiekiem wydawało się abstrakcją, dziś staje się faktem – przez nadchodzące dekady przyjdzie nam żyć w kraju, w którym słowo ojciec dla wielu będzie nic nieznaczącym frazesem i jakąś mglistą abstrakcją z filmowych bajek. Przerażająca to perspektywa, tym bardziej, że szans na poprawę w makroskali nie widać.

Męskość naturalnie dąży do małżeństwa i ojcostwa. W taki to sposób Pan stworzył człowieka – jako mężczyznę i kobietę, po to, by stali się jednym ciałem. Ten wzorzec wyryty w naszych sercach, to odwieczne prawo, które jest bardzo blisko nas, na naszych ustach i w naszych sercach (Pwt 30,14) było przez kolejne epoki drogowskazem dla niezliczonych rzesz chłopców, chłopaków, facetów i staruszków. Dziś – po traumie dwóch wojen światowych, ,,rewolucji seksualnej” na Zachodzie czy czerwonej zarazie na Wschodzie, a w końcu kolejnej fali feminazizmu – bycie ojcem stało się czymś nietypowym, przez niektórych nawet niepożądanym, a nawet czymś, co należy tępić.

Nasze polskie podwórko pokazuje nam, że spłodzić dziecko można bardzo łatwo, ale stać się ojcem – to już droga pod górkę. Wiąże się to z podstawowym i naturalnym wyznacznikiem męskości, czyli z braniem odpowiedzialności – za siebie, za swoją Ukochaną i za całą swoja rodzinę, w szczególności za dzieci. W świecie, w którym masowo produkujemy metroseksualnych chłopaczków, którzy przy najmniejszym problemie krzyczą płaczliwie, że wezwą mamusię, albo rozpalonych do czerwoności pornografią pseudo-samców alfa, potrafiących swoją quasi-męskość manifestować tylko przed ekranem komputera, nie możemy się dziwić, że jest jak jest. XXI wiek to epoka permanentnej ucieczki przed konsekwencjami – jak żyć, byleby tylko nie bolało. Problem w tym, że tak się nie da, z pewnością nie na dłuższą metę.

A bycie ojcem to właśnie zdanie sobie sprawy z tejże odpowiedzialności i przyjęcie jej jako naturalnego i przyrodzonego zadania każdego mężczyzny. Ta oto maleńka istota, absolutnie bezbronna i zupełnie niesamodzielna, zostaje mi powierzona by otoczyć ją opieką i miłością, by mogła wzrastać w bezpieczeństwie i uczyć się wszystkiego, co potrzebne w dorosłym życiu. Wiąże się to z serią wyrzeczeń, nieprzespanych nocy, wyrwanych włosów z głowy i heroicznej walki o dobro tej niewinnej pociechy. Bardzo znamienne, że właśnie ucieczka jest grzechem pierworodnym Adama. Ewa wdaje się w konszachty z wężem, a co robi jej mąż? Otóż to – nic. Nie reaguje, nie interesuje go to, oddala się ciałem i duchem, milczy. Jego zadaniem było bronić i opiekować się niewiastą, a on zamiast tego udaje przygłupa i w najbardziej tragicznej scenie w historii pozostaje bierny. Dokładnie z taką postawą mamy dziś do czynienia wśród męskiej populacji i właśnie z tym trzeba z całą stanowczością walczyć. Mężczyzna jest stworzony do działania i walki, nie do kulenia się pod spódnicą czy chowania głowy w piasek. Jeśli pragniemy pięknej i rozkwitającej Polski, potrzebujemy odważnych i stanowczych facetów, którzy wstaną w końcu z kanapy i zakasają rękawy.

Nawiązanie do sceny z Księgi Rodzaju ma też inny, głębszy sens. To, co ojciec może najlepszego zrobić dla swoich dzieci, to kochać ich matkę. Jedynie miłość mężczyzny i kobiety w małżeństwie, tak jak Adama i Ewy w raju, da dzieciom  prawdziwą i szczerą caritas do nich samych. Ta najdoskonalsza i najściślejsza unia – ciał i dusz – jest kluczem do rozwiązania przytłaczającej większości problemów, z jakimi dzisiaj się borykamy. Jakże facet ma być w stanie pokochać (czyli oddać samego siebie) małemu dzieciątku, jeśli nie potrafi miłować dorosłej żony?

Tata ma być nie tylko odpowiedzialny, ale ma też dawać przykład. Jak mówił Antoni Kępiński: ,,Ojciec występuje w oczach dziecka jako absolutny władca i absolutny sędzia”. Przekazanie wartości, pokazanie co jest dobre, a co złe – oto czego potrzebują dzisiejsze dzieci. Nie można tego zrobić będąc nieobecnym, ale nie da się też tego wykonać nie mając samemu odpowiedniego kręgosłupa. Stąd tak ważne jest, by pracować nad sobą i nie tylko czynić sobie ziemię poddaną, ale przede wszystkim czynić siebie samego poddanym: Bogu, Honorowi i Ojczyźnie. Dopiero wtedy mężczyzna może prawdziwie stać się pater familias, gdy ponad wygodę i ego, zacznie się żyć dla innych.

Trzeba w końcu przestać uciekać i zacząć budować cywilizację ludzi odpowiedzialnych. Jeśli chcemy zmieniać dzisiejszy zepsuty świat, to za radą Matki Teresy, wracajmy do domów i kochajmy swoje rodziny. Oto najlepsza recepta na dobre życie, a w szczególności na prawdziwe ojcostwo. Kochajmy! Zwłaszcza naszych Ojców! I dziękujemy im, że są z nami zawsze, gdy tego potrzebujemy.

M.

Ona: Ojcostwo.