ŚLUB,  WIARA,  ZWIĄZEK

On: Przewodnik po Mszy ślubnej. #2 Liturgia słowa.

Liturgia sakramentu małżeństwa to niezwykły czas, gdy dwoje ludzi wobec Boga ślubuje sobie miłość, wierność i uczciwość oraz że się nie opuszczą aż do śmierci. Taka przysięga składana przed obliczem Stwórcy i bliźnich stwarza nową rzeczywistość – jest nie tylko subiektywnym wyznaniem, ale kreuje więź obiektywną, niejako zewnętrzną względem samych małżonków, którzy winni być jej wierni bez względu na swój nastrój, czy jakiekolwiek okoliczności. Nie są więc to tylko słowa wypowiadane od tak sobie, ale mające niezwykłą moc sprawczą – stają się wyrazem duchowego zjednoczenia, które dopełnione cielesnym współżyciem, jest najdoskonalszym obrazem miłości Chrystusa do Kościoła. Jednak zanim te brzemienne w skutki słowa będą mogły wybrzmieć, po obrzędach wstępnych następuje liturgia słowa. To właśnie jej chcemy przyjrzeć się dziś bliżej.

Przeczytaj także: Przewodnik po Mszy ślubnej. #1 Obrzędy wstępne. 

Chrystus Pan to Druga Osoba Trójcy Świętej. Istniał on przed wiekami, zrodzony z Ojca, trwający wraz z Duchem Świętym w niezwykłej rzeczywistości bożej egzystencji. Możemy obserwować jak wspaniałe dzieła Bóg uczynił poprzez dzieje – zaczynając od piękna przyrody, poprzez niezwykłą złożoność kosmosu i harmonię świata natury, na koronie stworzenia, a więc na człowieku skończywszy. Wszystkie te wytwory boskiej Mądrości ukazują nam, że Stwórca jest bytem inteligentnym, który doskonale wszystko zaplanował i ukształtował, nadając prawa całemu wszechświatowi. Tenże inteligentny Bóg nie może nie myśleć, właściwie to cały czas myśli, a że egzystuje poza czasem i przestrzenią, jednocześnie będąc wszechwiedzącym i wszechogarniającym, Jego myśl jest jedna, za to obejmująca wszystko. To właśnie przedwieczny Logos, o którym pisali już starożytni filozofowie.

Niezwykłością religii chrześcijańskiej jest wiara w to, że Logos nie jest jakąś tam abstrakcyjną ideą, ale zrodzoną (czy i my nie mówimy, że ,,płodzimy myśli’’?) Osobą, dzięki bożej wszechmocy równą samemu Ojcu. Co więcej, ten właśnie Syn (skoro zrodził Go Ojciec, to musi być Synem) został posłany, by zbawić ludzkość spętaną grzechem, przyjął ludzkie ciało i stał się człowiekiem. To właśnie Wcielone Słowo – Jezus Chrystus, Mesjasz Pan, Bóg-Człowiek. Jego słowa wypowiadane na ziemi, będące w istocie słowami samego Boga, przekazane przez Tradycję i spisane, możemy dziś czytać jako Biblię – Świętą Księgę. Zdajmy sobie sprawę z tego wspaniałego faktu – Bóg Stwórca, który nie tylko ukształtował nas w łonie naszych matek, ale nadał kształt całemu kosmosowi, kieruje do nas (do Ciebie też!) swoje słowo. Niesamowite!

Skoro Biblia to słowo samego Boga, to nie może jej zabraknąć w trakcie spotkania z Żywym Chrystusem, ukrytym pod postacią Chleba i Wina. Gdy wybrzmi już Amen po kolekcie, lektor kieruje się ku ambonie, by odczytać odpowiednie fragmenty przygotowane przez Świętą Matkę Kościół na dany dzień czy uroczystość. Zważmy, że tak jak kapłan pełni posługę sakramentalną i nikt inny tego zadania nie może spełnić, choćby i bardzo chciał, to podobnie i lektor został ustanowiony ku temu, aby odczytywać słowa Pisma. Kościół nie powołał tak istotnej funkcji tylko dla zabawy, by komuś było miło, że może wyjść na środek i coś tam przeczytać. Nie, jest w tym wielka troska o to, by Słowo Boże było głoszone w sposób godny i starannie przygotowany. Nie są to bowiem zwykłe czytanki z elementarza, ale święte teksty, spisane słowo samego Boga. Zastanówmy się zatem nad tą kwestią, gdy następnym razem poprosimy o stanięcie na ambonie ciotkę Grażynkę czy babcię Krysię, bądź jakąkolwiek inną osobę, której ostatnim publicznym wystąpieniem był apel w podstawówce.

Biblia oferuje nam niezwykłe bogactwo czytań przewidzianych na Mszę za nowożeńców. Ważne, aby to sami narzeczeni odpowiednio się przygotowali – Kościół zaprasza bowiem, aby wybór tekstów należał właśnie do nich. Warto poświęcić trochę czasu i pochylić się nad tymi najbardziej popularnymi. Jednym przypadnie do gustu Hymn o miłości świętego Pawła, innym kantyk Tobiasza, a jeszcze innym psalm 128. Mszał wskazuje, a są to w końcu przepisy wszystkich nas obowiązujące, by choćby jedno z czytań (a przypomnijmy, że mamy je dwa) odnosiło się bezpośrednio do małżeństwa. W końcu to o zaślubiny w miłosnym trójkącie mężczyzny, kobiety i samego Boga tu przecież chodzi!

Przeczytaj także: Czym jest miłość?

Jak podaje Mszał rzymski, pierwsze czytanie należy wybrać ze Starego Testamentu. Ma to ukazać znaczący fakt, iż małżeństwo jest starsze niż sama Ewangelia, wynika bowiem z samego prawa naturalnego. Jest tak głęboko zakorzenione w ludzkiej naturze, że nawet poganie ślubują sobie miłość. Co więcej, Kościół posłuszny nakazom lex naturalis, uznaje takie związki i traktuje je jako ważne i wiążące. Jednak jako katolicy, mamy do dyspozycji nieskończenie więcej, niż samą przysięgę wobec siebie i ludzi. Chrystus Pan podniósł małżeństwo do godności sakramentu – widzialnego znaku niewidzialnej łaski, która rozlewa się na małżonków i zakładaną przez nich rodzinę. Jest to droga do świętości, powołanie i osobny stan, który kierować ma nas do Boga, byśmy w chwili śmierci mogli powiedzieć za świętym Pawłem, że w ,,dobrych zawodach wystąpiliśmy’’.

Po pierwszym czytaniu następuje odśpiewanie psalmu, czyli graduału. Tu także należy zwrócić uwagę na rolę psalmisty, czy też kantora. Pełni on także funkcję liturgiczną, jak akolita, lektor czy diakon. Musi to być osoba starannie do tego przygotowana, jak podaje Mszał, powinien on ,,koniecznie posiąść sztukę wykonywania psalmodii i zdobyć umiejętność prawidłowej wymowy i dykcji’’. Jakże w wielu przypadkach poziom muzyki liturgicznej jest godny pożałowania i nie przystoi nawet szkolnym uroczystościom w podstawówce, a co dopiero liturgicznemu spotkaniu z samym Bogiem. Warto dołożyć wszelkich starań, by muzyka liturgiczna w trakcie Mszy za nowożeńców stała na wysokim poziomie. Sam psalm to przecież także Słowo Boże, nie może być ono więc klepane i dukane jak rymowanka przedszkolaka. Sensem życia człowieka jest wielbienie swego Stwórcy – jakże to więc dorośli ludzie mogą nagle zachowywać się jak małolaty? Z pewnością należy odrzucić jakże powszechne dziś wykorzystywanie muzyki świeckiej a nawet popularnej w trakcie liturgii. Okryte tragiczną sławą Alleluja ze Shreka zwyczajnie nie przystoi do tak świętych tajemnic. Kościół posiada nieprzebraną skarbnicę przepięknych pomników kultury muzycznej, na czele ze swoją muzyką własną, czyli chorałem gregoriańskim. Zaczerpnijmy z tego świętego źródła – zapewne każdy znajdzie tam coś dla siebie. Postarajmy się także o dobrych kantorów, których w naszym pięknym kraju jest coraz więcej, by zarówno graduał, jak i cała muzyka liturgiczna wyrażała piękno i radość narzeczonych, którzy chcą ofiarować się sobie i Bogu.

Ostatnie dźwięki psalmu cichną we wnętrzu świątyni, przyszedł więc czas na drugie czytanie. To, co do zasady, zaczerpuje się z listów apostolskich. Pięknym przykładem jest wspomniany już wcześniej Hymn o miłości, który może stać się niezwykle cenną wskazówką w małżeńskiej drodze. Warto też poprzewracać trochę kartek w lekcjonarzu, by zobaczyć, że możliwości jest zdecydowanie więcej. Wybór należy przede wszystkim do narzeczonych – skoro rozpoczynają oni nowe wspólne życie, to niech czytania mszalne staną się dla nich drogowskazem jak godnie i sprawiedliwie żyć w chrześcijańskim małżeństwie, by na Sądzie móc zostać zaliczonym do grona zbawionych.

Przeczytaj także: Świętość jest dla każdego. 

Po uroczystym odśpiewaniu Alleluja kapłan lub diakon przystępują do odczytania Ewangelii. Unoszący się dym wokół okadzonej ambony z ewangeliarzem wskazują na szczególną obecność Pana w Słowie Dobrej Nowiny. To przejście ze Starego do Nowego Przymierza poprzez odkupienie ludzkości w krzyżowej ofierze Chrystusa. Dlatego to ojcowie soborowi i sam św. Paweł VI tak nalegali, aby włączyć liturgie sakramentów w strukturę Mszy Świętej – aby jeszcze dobitniej ukazać, że zdrój łaski wylał się na nas właśnie przez Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie Wcielonego Słowa. Bez Nowego Przymierza, czyli Nowego Testamentu, nie byłoby zbawienia. Chrystus odkupił także ludzkie ciało, czego znakiem jest właśnie sakramentalne małżeństwo. To w nim małżonkowie odkrywają prawdziwy obraz miłości oblubieńczej, najbliższy pierwotnemu wzorcowi Adama i Ewy. To o tym pisał nasz święty papież budując monumentalne dzieło teologii ciała. Zobaczmy jak wiele tu znaków, jakie bogactwo symboli i treści. Grzechem byłoby przejść wobec tego wszystkiego obojętnie. Bądźmy świadomi łaski i powagi rzeczywistości, wobec której stajemy.

Także tu nowożeńcy mają swobodę w wyborze ewangelicznej perykopy. Pięknym tekstem jest chociażby fragment o nierozerwalności małżeństwa zaczerpnięty z Ewangelii według świętego Mateusza. W chwilach próby i kryzysu w rodzinie może on stać się prawdziwą kotwicą, która pomoże wytrwać na wzburzonych morzach małżeńskiego życia. Ukazuje on także zasadniczy fakt związany z tymże związkiem – żaden człowiek nie może go rozwiązać. Trzeba sobie z tego faktu zdawać sprawę stając przed ołtarzem – ta osoba będzie moją żoną/moim mężem DO KOŃCA ŻYCIA. Nie wiem czy ktokolwiek jest w stanie objąć rozumem co do w pełni znaczy w tej pełnej emocji chwili, ale warto nad tym pomedytować. Czy ta osoba aby na pewno jest dla mnie dobra? Czy ja jestem dobry dla niej? Czy my aby na pewno się kochamy, a nie jesteśmy tylko zakochani? Jeśli na te pytania pada odpowiedź negatywna – lepiej nie wiązać się tak świętym węzłem. Lepiej ,,stracić’’ kilka lat wspólnego życia, niż poślubiać niewłaściwą osobę. Jest to bowiem zobowiązanie na całe życie. Dzisiejszy świat nie cierpi takich decyzji, co nie zmienia faktu, że prędzej czy później zostaniemy przed nimi postawieni. Alternatywą jest ucieczka i życie jak Piotruś Pan, by w końcu obudzić się na starość jako zgorzkniały wrak, bez nikogo, kto by nas kochał, albo na kim by nam zależało.

W tym miejscu następuje homilia, w której kapłan wyjaśnia teksty liturgiczne wcześniej odczytane i wykłada katolicką naukę o małżeństwie. To pouczenie u progu nowego wspólnego życia jest niezwykle ważne, aby nowożeńcom dodać otuchy i wlać w ich serca nadzieję, która wytrzyma nieuchronnie nadchodzące dni próby. Często przybiera ono niestety formę skróconej powtórki z życia zakochanych, bardziej skupiając się na człowieku niż na samym Bogu. Nasze życie ma jednak być nie antropocentryczne, a teocentryczne, by Pan był we wszystkim uwielbiony. Warto szepnąć o tym kilka słów celebransowi, by i on nie zapędził się zbytnio w emocjonalnym rozgardiaszu tego wspaniałego dnia.

Do liturgii słowa należy także modlitwa powszechna, w trakcie Mszy za nowożeńców następująca po samym zawarciu małżeństwa i nałożeniu obrączek. W jej trakcie cały lud, pełniąc urząd kapłański, pod przewodnictwem celebransa reprezentującego kapłaństwo służebne, modli się i zanosi prośby za Kościół, zbawienie całego świata, za potrzebujących i lokalną wspólnotę. Usilnie zaleca się, by i tu odnieść się do nowopowstałej rodziny, by wypraszać dla niej łaski i niezbędne błogosławieństwo. W konsultacji z kapłanem wezwania modlitwy mogą sformułować sami nowożeńcy, by jeszcze głębiej wejść w aktywne współuczestnictwo w świętej liturgii.

Na tym kończą się obrzędy liturgii słowa. Jak widzimy, niezwykłe bogactwo treści jaką niesie możemy albo przyswoić, albo zignorować. Wybór należy do nas. Warto pamiętać, że to jeden z najważniejszych dni w naszym życiu. Sami zdecydujmy jak pragniemy go przeżyć. Małżeństwo to bowiem zbyt wielki skarb, by przejść wobec niego obojętnie.

M.

Ona: Przewodnik po Mszy ślubnej. #2 Liturgia słowa.