ŚLUB,  WIARA,  ZWIĄZEK

On: Przewodnik po Mszy ślubnej. #4 Przysięga.

W naszej podróży po liturgii sakramentu małżeństwa przyszedł czas na moment kulminacyjny, będący osią i celem całego obrzędu – złożenie przysięgi. I to nie byle jakiej przysięgi, tylko takiej, która wiąże człowieka na całe życie, która swym zasięgiem oddziałuje na każdą sferę bytowości małżonków, stanowiącą ich drogę do świętości. Jak najbardziej słuszna jest więc nazwa bloga Moniki i Marcina Gomułków – ta przysięga to prawdziwy Początek Wieczności.

Na tej niezwykłej i świętej drodze zwyczajne ludzkie siły nie wystarczą. Dlatego tuż przed złożeniem oświadczeń woli (tak tak, jestem studentem prawa) przyzywa się pomocy Ducha Świętego.

Światłem rozjaśnij naszą myśl,
W serca nam miłość świętą wlej
I wątłą słabość naszych ciał
Pokrzep stałością mocy Twej.

Bez Niego wytrwanie razem aż do śmierci i wzajemne uświęcenie jest po prostu niemożliwe, bo to przecież On jest źródłem i szczytem wszelkiej Miłości. Może właśnie dlatego co trzecie małżeństwo w Polsce rozpada się, skoro tylko połowa katolików (a jest ich w naszym pięknym kraju, według ostatniego badania, 87%) uczęszcza co niedzielę na Mszę świętą, nie mówiąc już o odsetku communicantes. Przypadek? Nie sądzę.

Po uroczystej inwokacji do Pocieszyciela, nadchodzi chwila, na którą wszyscy czekali. Cały okres randkowania, narzeczeństwa i bezpośrednich przygotowań nabiera sensu właśnie teraz – w momencie złożenia przysięgi. (Jeszcze) narzeczeni zwracają się twarzami ku sobie, by wypowiadać wiążące ich na całe życie słowa prosto w oczy – bez fałszu, ucieczek i w pełnej świadomości. Od tej chwili nie będzie już odwrotu.

Nupturienci podają sobie prawe dłonie, a kapłan stułą zawieszoną na swych barkach związuje je na znak przymierza, jakie państwo młodzi zawierają między sobą, a przede wszystkim by ukazać, że to sam Bóg powagą świętego kapłaństwa sankcjonuje, ale i spaja w miłości mężczyznę i kobietę. Już tutaj słowa z Księgi Rodzaju odnoszone do małżeńskiego zjednoczenia, nabierają realnych kształtów: ,,Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem’’. Do tego momentu odnosi się też ukochany przez nas Arcybiskup Sheen, a skąd inspirację czerpiemy zarówno do prowadzenia tego bloga, jak i do wspólnego życia: „Żeby serce kochało, konieczna jest trójca – Kochający, kochany oraz Miłość sama.” Tu właśnie dwoje młodych ludzi staje przed sobą, złączeni nie tylko uściskiem dłoni oznaczającym zgodę, nie tylko kapłańską stułą i powagą samego Kościoła – Mistycznego Ciała Chrystusa, ale i Miłością samą – Duchem Świętym wezwanym przed chwilą, a prowadzącym do zbawienia. Ileż znaków, ileż symboli, ileż piękna! Bądźmy tego wszystkiego świadomi – nie ma bowiem nic gorszego, jak przeżyć swoje życie niczym zwierzę, w błogiej nieświadomości otaczającej nas rzeczywistości. Kościół zaprasza nas do niezwykłej przygody. ,,Wyjdźmy mu na spotkanie!’’.

Przystąpmy teraz do analizy słów przysięgi. Jest ona programem i realizacją tych wszystkich treści, o które Kościół pytał w skrutynium chwilę wcześniej. Małżonkowie powinni nieustannie do niej wracać i odkrywać jej głęboki sens, co z pewnością uchroni niejedną rodzinę przed rozpadem.

Na początku zwróćmy uwagę na to, że oświadczenia składają obydwie strony. Patrząc na to dziś, nie dziwi to specjalnie, ale w skali ludzkiej cywilizacji jest to istotny aspekt, o którym należy pamiętać. Zarówno mężczyzna, jak i kobieta wypowiadają te same słowa, zobowiązując się do tego samego, co czynią dobrowolnie i bez żadnego przymusu. W dobie tzw. raptów, czyli porwań niewiast, aby pojąć je za żony, co stanowiło powszechną praktykę w przedchrześcijańskich kulturach, albo przymusowych i aranżowanych małżeństw, takie zdania muszą wzbudzać szacunek. Uznanie, iż kobieta ma takie samo prawo do wyrażenia swej woli i chęci podjęcia wspólnego życia ze swym przyszłym mężem, jest niewątpliwie piękną zdobyczą chrześcijańskiej cywilizacji, wprost nie do pojęcia chociażby w islamskim kręgu kulturowym. Pamiętajmy o tym – te rzeczy, które dla nas są oczywiste, dla innych wcale nie muszą takimi być.

Ja Hermenegild…

Już pierwsze słowa podkreślają indywidualny i osobisty charakter wypowiadanych zdań. Ja Adam, Ja Kasia – takie głęboko personalistyczne ujęcie powinno ujmować rozmiłowanego w wolności jednostki człowieka XXI wieku. Jednocześnie nasze myśli skierować winniśmy na istotny fakt – przecież w tym miejscu mogłyby znaleźć się słowa: ,,ja i moi rodzice’’, ,,mój klan’’, ,,moje plemię’’, ,,partia’’ lub jakiekolwiek inne określenie zbiorowości. Tymczasem to ta konkretna osoba wypowiada się w imieniu własnym i tylko swoim. Podkreślony więc po raz kolejny zostaje osobisty charakter więzi, która połączy zakochanych.

…biorę Ciebie Kunegundo za żonę…

Następujące słowa mogą budzić w nas niechęć. Bo przecież jak to? Brać za żonę? Brać to można makaron z półki sklepowej, albo książkę z regału, ale nie człowieka – nie osobę! A jednak Święta Matka Kościół podaje nam właśnie takie, a nie inne słowa przysięgi. Warto zastanowić się – dlaczego? Z jednej strony podkreśla to stanowczość podejmowanej decyzji: nie jest to ,,no w sumie to czy byś chciała wyjść za mnie?’’, ,,jeśliby jaśnie pani raczyła’’ – nie: biorę Ciebie za żonę. Co więcej, taki dobór słownictwa ma głębokie uzasadnienie biblijne. Święty Paweł pisze w liście do Koryntian: ,,Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona’’ (1 Kor 7,4). Płynie stąd następujący wniosek: małżonkowie są nawzajem niejako swoją własnością. Oczywiście nie w dosłownym sensie, bo przedmiotem własności może być tylko rzecz, a nie osoba (no chyba, że akceptujemy niewolnictwo, co jest raczej słabą opcją), ale z racji faktu, że żyją odtąd ,,tak ściśle, że stają się jednym ciałem’’. Tak jak mówimy, że posiada się rękę, nogę, ciało, tak w tym kontekście można z czystym sumieniem powiedzieć, że posiada się żonę. W żadnej mierze nie uwłacza to godności współmałżonka, a podkreśla jedynie wzajemną jedność i zgodność.

…i ślubuję Ci…

Ciąg dalszy przysięgi znów kieruje nas ku tej jednej konkretnej osobie oraz ku powinnościom, jakie z tegoż ślubowania wynikają. W tym momencie aktualizuje się sfera praw i obowiązków nupturienta. Nie jest to zwykłe zobowiązanie, ale prawdziwa przysięga złożona przed Bogiem i ludźmi. Ma więc charakter zarówno transcendentny i metafizyczny, jak i publiczny i społeczny. W Starym Testamencie niedochowanie ślubu było bardzo surowo karane – podobnie i w Nowym Przymierzu Bóg osądzi tych, którzy dobrowolnie biorą na swoje barki ,,słodkie jarzmo miłości’’, a potem je odrzucają. Małżeństwo to nowy stan, zupełnie odrębny od wszystkich innych, którego nie może zmazać ludzka ręka, ani rozerwać żadna ziemska władza. Jeśli przygotowujesz się do ślubu, pomyśl nad tym jeszcze trzy razy i zastanów się, czy aby jesteś w pełni świadomy ,,w co się pakujesz’’, gdyż tej decyzji cofnąć już się zwyczajnie nie da. Raz danego słowa odwołać nie można, a zawiązanego węzła rozwiązać nie sposób. Jeśli masz wątpliwości, albo ktoś lub coś Cię do tego zmusza – nie rób tego. Wyrządzisz tym szkodę nie tylko innym, ale i sobie. Małżeństwo ma być drogą do świętości, ale niekoniecznie przez męczeństwo. Pewność i świadomość wypowiadanych słów i płynących z nich konsekwencji – to wyznaczniki osoby dojrzałej i zdolnej do ślubowania. Sam odpowiedz sobie na pytanie czy jesteś kimś takim.

…miłość…

O miłości pisaliśmy już nie raz.

Przeczytaj także: Czym jest Miłość?

Jednak miłość małżeńska ma szczególny charakter. Przysługują jej prawa nieprzynależące do żadnej innej relacji, a z których płyną niezwykłe dary, a więc w pierwszym rzędzie współżycie małżeńskie. Jak to miłość ma w zwyczaju – obejmuje całego człowieka i przenika go aż do samej głębi jego jestestwa. Jest ona totalna, bezgraniczna i całkowita – to chęć oddania się drugiemu i wola przyjęcia kochanego w całej swej osobie. Tak też pisał Święty Paweł: ,,Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie’’ (Ef 5,25). Zbawiciel oddał swoje życie z miłości do człowieka, aby go wybawić od grzechu. Tak też i mężowie muszą kochać swe żony, żony zaś mają być poddane mężom. Taka bezgraniczna ufność i odpowiedzialność za drugiego jest w końcu kwintesencją całego chrześcijaństwa: ,,Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich’’ (J 15,13). O to przecież chodzi w małżeństwie – by złożyć z siebie całopalną ofiarę dla małżonka i dla Miłości samej.

…wierność…

Ten przymiot małżeństwa zdaje się jasny, choć w wieku, gdy absolutnie wszystko się podważa i kontestuje, nawet takie oczywistości wymagają wyjaśnienia. Od teraz twoja żona jest Twoją JEDYNĄ kobietą – nie ma już innej. Współżycie, flirtowanie, nieskromne spojrzenia, dwuznaczne propozycje – to wszystko było zabronione w stosunku do niewiast innych niż Twoja żona, tak też pozostaje i teraz. Wyłącza to wszystkie kontakty, które mogłyby tę miłość i wierność podważać. Gdy jest się obiektem zalotów, także trzeba mieć się na baczności, nawet gdy samemu nic się czuje. Nie oznacza to oczywiście rygoryzmu ala Arabia Saudyjska, co nie zmienia faktu, że ta i TYLKO ta kobieta jest Twoją żoną, a więc nie żadna inna. Chodzenie na randki, oglądanie pornografii czy zaloty przy barze z przypadkowymi dziewczynami nie wchodzą w grę. Twoja żona da Ci wszystko, czego potrzebujesz, nie szukaj więc namiastek i substytutów gdzie indziej, skoro oryginał i wszystko co najlepsze masz w domu.

…i uczciwość małżeńską…

Żyjemy w niezwykle zakłamanym świecie. Ludzie nawzajem się oszukują, plotkują, oczerniają, obmawiają i kłamią w żywe oczy. A nasz język powinien być ,,tak tak, nie nie’’, tak jak Pan Jezus powiedział. Małżonkowie nie mogą mieć przed sobą tajemnic – pełna transparentność jest gwarantem wierności i wzajemnego oddania. Nie chodzi tu oczywiście o kompletne wyłączenie sfery prywatnej, bo mąż i żona to przecież nadal odrębne byty, ale zatajanie czegokolwiek to prosta droga do tragedii. Małżeństwa dziś rozpadają się tak często, bo ludzie zwyczajnie ze sobą nie rozmawiają. Iluż to dramatów można by uniknąć, gdyby usiąść i szczerze powiedzieć sobie w twarz co się myśli, co się mówi i co się czyni. Sytuacje prowadzenia podwójnego życia i oszukiwanie małżonka to oczywiście skrajność, ale także się zdarzająca. O wiele częściej jednak mamy do czynienia z małymi kłamstewkami, które zbierają się jak kula śniegowa, by pewnego dnia przeistoczyć się w lawinę. Lekarstwo jest proste: przestrzegaj VIII przykazania i nie kłam!

…oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci.

W dobie powszechnych rozwodów słowa ,,aż do śmierci’’ stanowią swego rodzaju abstrakcję. A jednak trzeba je brać na śmiertelnie (nomen omen) poważnie. Z każdego słowa, z każdej decyzji, z każdego czynu będziemy rozliczeni u kresu życia. Na Sądzie zdamy sprawę z najdrobniejszego szczegółu naszej ziemskiej wędrówki – a tym bardziej z tych spraw, gdzie zobowiązaliśmy się do czegoś ,,dozgonnego’’.

Przeczytaj także: Współczesny świat nie znosi rozmyślań o śmierci.

Taka też jest przysięga małżeńska – nierozerwalna. Co to oznacza? Przede wszystkim, że rozwodu zwyczajnie nie ma i nigdy (przenigdy!) nie może być argumentem w dyskusji. To, że prawo świeckie coś dopuszcza, nie jest żadną wymówką. Segregacja rasowa, niewolnictwo, ustawy norymberskie, czy aborcja – wszystkie te aberracje są, bądź były legalne, ale to nie czyni ich dobrymi. Podobnie z rozwodem – rozbijanie rodzin to godzenie w samą istotę człowieczeństwa, bo to zamach na miłość. Człowiek musi kochać, inaczej stanie się albo bezmyślnym zwierzęciem, albo bezduszną maszyną. A miłość jest dozgonna ze swej natury – koniec kropka. Nie można kogoś kochać, a potem się rozmyślić. Jeśli Ci się wydaje, że coś takiego się stało, to oznacza, że to po prostu nie była miłość. Mogło to być zakochanie, zauroczenie, fascynacja, ale nie miłość. Bo w miłowaniu bardziej kocha się drugiego, a nie siebie – czego przejawem jest właśnie rozwód. Nie daj się wybijającej zewsząd propagandzie, marksizmowi, liberalizmowi i wszystkim innym świeckim herezjom – Miłość jest wieczna jak Bóg, bo Bóg sam jest Miłością.

Tak mi dopomóż, Panie Boże wszechmogący, w Trójcy Jedyny, i wszyscy Święci.

Tak jak na początku przyzywaliśmy wspomożenia Ducha Świętego, tak teraz przysięga zatacza koło i spina klamrą całą wypowiedzianą treść. Bóg jest Alfą i Omegą, Początkiem i Końcem. Tak jak od Niego wszystko się zaczyna i to w Nim jest źródło wszystkiego co jest, tak też i w Nim wszystko znajduje cel i wypełnienie.

Przeczytaj także: Jakże to tak? W XXI wieku pisać o Bogu? 

I tak jak powiedzieliśmy we wstępie, człowiek sam nie jest w stanie tego zaciągniętego zobowiązania wypełnić – boża łaska jest tu niezbędna. Trójca Święta, będąca wzorem communio personarum, ma stać się inspiracją i pomocą w trudnościach, a wstawiennictwo świętych, zwłaszcza Przeczystego Oblubieńca – Świętego Józefa, jak i Najświętszej Dziewicy, ma wypraszać potrzebne błogosławieństwo. By stać się komunią osób w małżeństwie, potrzebujemy Miłości – tego cudownego ,,kleju’’, który złączy nie tylko nasze ciała, ale i dusze. Taki jest przecież cel małżeństwa – by dostać się razem do nieba, do Boga wszechmogącego, Trójcy Świętej i wszystkich świętych.

Tak jak od Niego wszystko się zaczyna i to w Nim jest źródło wszystkiego co jest, tak też i w Nim wszystko znajduje cel i wypełnienie. I tak jak powiedzieliśmy we wstępie, człowiek sam nie jest w stanie tego zaciągniętego zobowiązania wypełnić – boża łaska jest tu niezbędna. Trójca Święta, będąca wzorem communio personarum, ma stać się inspiracją i pomocą w trudnościach, a wstawiennictwo świętych, zwłaszcza Przeczystego Oblubieńca – Świętego Józefa, jak i Najświętszej Dziewicy, ma wypraszać potrzebne błogosławieństwo. By stać się komunią osób w małżeństwie, potrzebujemy Miłości – tego cudownego ,,kleju’’, który złączy nie tylko nasze ciała, ale i dusze. Taki jest przecież cel małżeństwa – by dostać się razem do nieba, do Boga wszechmogącego, Trójcy Świętej i wszystkich świętych.

Jak widać żadne słowo przysięgi nie jest przypadkowe, a Święta Matka Kościół wszystko pięknie przygotowała by młodzi ludzie mogli rozpocząć wspólną drogę. Po złożeniu ślubowania przez oboje zakochanych małżeństwo zostaje pełnoprawnie zawarte i wywołuje wszystkie przewidziane tym faktem skutki, co potwierdza kapłan słowami:

„Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” (Mt 19,6). Małżeństwo przez was zawarte ja powagą Kościoła katolickiego potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Wszystko to wydawać się może przerażającym – a to ze względu na fakt, iż współczesny człowiek nie jest przygotowany na podejmowanie zobowiązań na całe życie. Warto, a nawet trzeba się przemóc, pokonać strach i zwątpienie, wkraczając na drogę wspólnego życia. Sam Pan powiedział: ,,Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie’’. Miłość, nawet w największych trudnościach, jest bowiem silniejsza niż jakiekolwiek przeciwności. ,,Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego’’.

M.

Ona: Przewodnik po Mszy ślubnej. #4 Przysięga.