ŚLUB,  WIARA,  ZWIĄZEK

On: Przewodnik po Mszy ślubnej. #5 Obrączki.

W naszej wspólnej podróży przez Mszę ślubną dochodzimy do najbardziej widocznego i rozpoznawalnego znaku zawartego małżeństwa, czyli do obrączek. Jak wszystko w liturgii, mają one swoją przebogatą symbolikę, a dla małżonków są nie tylko pamiątką, ale i nieustającym przypomnieniem o sakramencie, którą przyjęli wobec Boga i ludzi.

W małżeństwie wszystko kręci się wokół przysięgi. To ona jest jego teorią, osią i punktem ciężkości. Dobre i wierne małżeństwo można poznać właśnie po tym, w jaki sposób żyje złożoną przysięgą – czy jest to tylko zgrabna formułka wypowiedziana w pięknych okolicznościach, czy rzeczywiście plan na całe życie? Samą jej treść omawialiśmy w poprzednim wpisie, teraz przyjrzyjmy się jej zewnętrznemu przejawowi.

Przeczytaj także: Żadne słowo przysięgi nie jest przypadkowe.

Pierścień noszony na serdecznym palcu oznaczający stan małżeński obecny jest w łacińskiej cywilizacji od starożytności. To właśnie Rzymianie mieli w zwyczaju po zawarciu matrimonium obdarowywać się tego typu biżuterią. Jako spadkobiercy wielkiego Imperium, my także kultywujemy te tradycje. Jak wiele innych elementów pogańskich wierzeń i zwyczajów, Święta Matka Kościół przejęła je i uświęciła dzięki zbawczej mocy Chrystusa Pana, nadając im nową treść. Obrączka nie jest więc już znakiem cywilnej umowy consortium totius vitae jak u pogańskich Latynów, ale sakramentu poprzez który działa sam Bóg. Nadal nie doceniamy istotności tego związku – traktujemy go jako coś zupełnie normalnego (chociaż w dzisiejszych czasach trzeba by ten pogląd zweryfikować). A przecież podobnie jak kapłan w sakramencie święceń otrzymuje specjalne łaski, bez których Chrystus nie przychodziłby do nas w Eucharystii, tak i na małżonków spływają każdego dnia wielorakie dary. Są w pierwszym rzędzie obrazem miłości Chrystusa i Kościoła, przez którą na świecie pojawia się nowe życie. Żaden inny związek międzyludzki nie został zaproszony do tworzenia tak ścisłej komunii osób na wzór Trójcy Przenajświętszej. To właśnie mąż i żona – mężczyzna i kobieta połączeni miłością, stają się współpracownikami Stwórcy w krzewieniu rodzaju ludzkiego. Jest to coś absolutnie niesamowitego i niezwykłego w skali całego wszechświata – wraz z Bogiem tworzyć życie. Traktując małżeństwo jako naturalną kolej rzeczy i coś zupełnie banalnego, nie dostrzegamy wielości i ogromu wylanej na nas łaski, której zewnętrzną oznaką jest właśnie obrączka.

Nie jest to więc zwykły pierścień – to przypomnienie o  pięknie miłości oraz dzieleniu trudów i radości wspólnego życia. Nie bez przyczyny w końcu tworzy się je ze szlachetnych metali. Także kształt ma swe głębokie znaczenie. Obrączki nie są przecież kwadratowe ani romboidalne, ale właśnie okrągłe – jako symbol trwałości, wieczności, nieprzemijalności i nierozerwalności zawartego małżeństwa. Dlatego też nie powinna ona nigdy znikać z palca małżonka, co tak często możemy obserwować w dzisiejszym świecie. Ileż to razy obrączka była zastępowana inną biżuterią, czy w ogóle chowana głęboko do szafy – ze wstydu, ze staroświeckości, z wyrzutów sumienia.

Otóż to – ślubny pierścień jest dla małżonków nieustanną ,,przypominajką’’, permanentnym wyrzutem sumienia jak słabo i niedoskonale jeszcze wypełniają słowa przysięgi. Znamy przecież ludzką kondycję i sami patrząc w lustro dostrzegamy naszą ułomną naturę: nie potrafimy kochać tak, jak byśmy chcieli, nie mówiąc już o tym, jak do tego jesteśmy zobligowani zaciągniętym na ślubie zobowiązaniem. Pomimo konsekwencji grzechu pierworodnego, dzięki bożej łasce, możemy zbliżać się do tego ideału. Przykład dał nam Chrystus na krzyżu, który powinien stanowić centrum życia każdego małżeństwa.

Właśnie w imieniu tegoż ukrzyżowanego Mesjasza, ale i całego Kościoła, kapłan, który dopiero co potwierdził i pobłogosławił zawarty związek, teraz odmawia uroczystą modlitwę nad obrączkami, które zaraz znajdą się na palcach nowożeńców ,,jako znak miłości i wierności’’.

,,Pobłogosław, Boże, te obrączki, które poświęcamy  w Twoim imieniu; spraw, aby ci, którzy będą je nosić, dochowali sobie doskonałej wierności, trwali w Twoim pokoju, pełnili Twoją wolę i zawsze się miłowali. Przez Chrystusa, Pana naszego’’.

Piękne to słowa i jeszcze piękniejsze błogosławieństwo. Wszystko czego potrzeba, by iść razem przez życie, zawarte jest właśnie w tym małym szlachetnym pierścieniu: wierność, pokój, wypełnianie woli bożej, a nade wszystko – miłość Boga. Bez niej wytrwanie razem na tym łez padole jest niemożliwością. Za to z Panem wszystko jest możliwe.

Wreszcie małżonkowie zwracają się ponownie ku sobie i patrząc głęboko w oczy, wypowiadają słowa:

,,… przyjmij  tę  obrączkę jako  znak  mojej  miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego’’.

To, co kapłan wyraził w błogosławieństwie, staje się teraz udziałem samych nowożeńców. Słowa padające z ich ust od teraz stają się nieustającym memento, które trwać będzie aż do śmierci. Bez względu na to, czy zakłada się obrączkę na palec prawej, czy (znowuż za Rzymianami) lewej ręki, sens tego znaku jest taki sam. Ma on pokazywać wszystkim wokół: ,,Hej! Patrzcie! On/Ona już nie jest do wzięcia. Jest na wyłączność swojego męża/swojej żony’’. I tak jak mieszkańcy Wiecznego Miasta wierzyli, że z palca serdecznego lewej dłoni biegnie tętniąca żyła prowadząca bezpośrednio do serca, tak i my powinniśmy pamiętać, że złoty pierścień to nie byle jaka biżuteria, ale oznaka wypływającej z sakramentu miłości i wierności, które przepełniają ciało, duszę i ducha – całą osobę małżonka. Jej celem zaś jest sam Bóg.

Cały obrzęd zatacza koło i kończy się tam, skąd wszystko bierze swój początek: od Ojca, Syna i Ducha. Przenajświętsza Trójca, pochłonięta nieustającym ogniem wzajemnej miłości, rozpala i nasze serca, byśmy jak sam Bóg, byli w stanie tworzyć prawdziwą komunię osób. Czego sobie i Wam życzę.

M.

Ona: Przewodnik po Mszy ślubnej. #5 Obrączki.