ŚLUB,  WIARA,  ZWIĄZEK

On: Przewodnik po Mszy ślubnej. #7 Obrzędy zakończenia.

Przeszliśmy wspólnie przez najważniejsze momenty Mszy świętej za nowożeńców. Wysłuchaliśmy wspólnie Słowa Bożego, byliśmy świadkami zawiązania małżeńskiego węzła. Wreszcie przyjęliśmy Ciało i Krew Pańską. Chciałoby się powiedzieć – wszystko co najważniejsze już za nami, czas pędzić na wesele. Otóż nic bardziej mylnego. Jak podczas każdej Mszy świętej, także i ta za nowożeńców winna skończyć się obrzędami zakończenia.

Ich odprawienie nie jest tylko zbędnym przedłużaniem księdza, który chce choć chwilę dłużej przetrzymać w kościele tych, co to ostatni raz byli w nim pewnie na swoim własnym ślubie (jeśli w ogóle go zawarli). Święta Matka Kościół jak zawsze ustala wszystko z wielką roztropnością. Także i w liturgii potrzebne jest płynne przejście z czasu świętego odprawiania bożych tajemnic do prozy codziennego życia. Gdyby Msza święta miała się kończyć przyjęciem Komunii, to jeszcze z Panem Jezusem na języku startowalibyśmy do najbliższych drzwi. Liturgia (jak zresztą i całe nasze życie) nie cierpi pośpiechu. Kluczowe jest przeżycie wewnętrzne, przyjęcie prawdziwie Pana i Zbawiciela pod postaciami Chleba i Wina, a nie tylko odklepanie wszystkich formułek, pójście po ,,opłatek’’ i ,,zaliczenie’’ obowiązkowego punktu programu. To nie nowożeńcy są najważniejsi w dniu ślubu, ale Bóg – to Jego łaska pozwala nie tylko żyć i istnieć człowiekowi, ale także kochać i być kochanym.

Przeczytaj także: Czym jest miłość?

Człowiek zresztą potrzebuje ładu i harmonii, symetrii i proporcji. Skoro Msza święta rozpoczynała się obrzędami wstępnymi, to koniecznym zdaje się, aby i jej zakończenie stanowiło odrębną całość. Pisząc rozprawkę na maturze z pewnością posługiwaliśmy się wbijanym przez licealne lata schematem wstęp-rozwinięcie-zakończenie. Ma on bardzo głęboki sens (tak wygląda w końcu i nasze własne życie), stąd znalazł swoje odzwierciedlenie i w liturgii.

Modlitwa po komunii, która zawsze podsumowuje to, co wydarzyło się wcześniej w świątyni, kieruje nas znowu nie tyle ku samym nowożeńcom, ale raczej ku Bogu i miłości, jaka małżonków ma połączyć:

Wszechmogący Boże, mocą tej Ofiary podtrzymuj z ojcowską dobrocią związek, który ustanowiłeś w swojej opatrzności. Niech ci nowożeńcy przez Ciebie złączeni świętym węzłem i posileni jednym Chlebem i z jednego Kielicha, żyją w zgodzie wierni jednej miłości. Przez Chrystusa, Pana naszego.

Źródłem siły i oparciem w trudnościach ma być dla pary młodej Chrystus Pan obecny w Chlebie i Kielichu. Ewangeliczne słowa ,,Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie’’ nasuwają się same.

Zanim zabrzmi marsz Mendelssohna, małżonkowie zostaną jeszcze przez kapłana pobłogosławieni. W tym miejscu warto cofnąć się do momentu następującego po modlitwie Ojcze nasz. Wtedy to celebrans zwraca się ku nowożeńcom, aby dobry Bóg zesłał na nich swoje błogosławieństwo:

Drodzy bracia i siostry, pokornie prośmy Boga, aby zesłał swoje błogosławieństwo na tych małżonków złączonych świętym węzłem w Chrystusie i zjednoczył ich w prawdziwej miłości przez sakrament Ciała i Krwi Chrystusa.

Boże, Ty swoją potęgą stworzyłeś wszystko z niczego i wprowadziłeś ład na początku wszechświata, a stworzywszy człowieka na Twoje podobieństwo, dałeś mężczyźnie kobietę, jako nieodłączną pomoc, aby we dwoje stanowili jedno ciało. Ty pouczyłeś nas, że tej jedności przez Ciebie ustanowionej nigdy nie wolno rozłączać.

Boże, Ty uczyniłeś związek małżeński tak wielką i świętą tajemnicą, że wspólnota zaślubionych jest obrazem związku Chrystusa z Kościołem.

Boże, z Twojej woli żona łączy się z mężem, a związek ten ustanowiony na początku dziejów ludzkości otrzymał od Ciebie tak wielkie błogosławieństwo, że nie zniweczył go ani grzech pierworodny, ani kara potopu. Wejrzyj z miłością na Twoją służebnicę, która zawarła związek małżeński, a teraz prosi o błogosławieństwo, obdarz ją łaską miłości i pokoju, naucz wstępować w ślady świętych kobiet, których pochwałę głosi Pismo święte. Niechaj się cieszy zaufaniem męża, a mąż jej, uznając jej równość we wspólnym życiu i powołaniu do łaski, niech ją otacza szacunkiem i tak kocha, jak Chrystus umiłował swój Kościół.

Prosimy Cię, Boże, spraw, aby oboje wytrwali w wierze i postępowali według Twych przykazań. Niech wierni sobie zachowują czystość obyczajów we wzajemnym współżyciu, a czerpiąc siły z Ewangelii, niech głoszą wszystkim Chrystusa. Niech radują się dziećmi, którym przekażą życie, i będą dla nich dobrymi rodzicami, niech doczekają się wnuków. Spraw także, aby u schyłku swych lat przeszli do życia błogosławionych w niebie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Piękne to słowa, które ponownie odsyłają nas aż do samego stworzenia świata. Oto człowiek, wygnany z Raju z powodu grzechu pierworodnego, naruszył ład i porządek stworzenia – nie tylko w relacji do Boga, ale i do świata, samego siebie i drugiego człowieka (nie wyłączając tu relacji pomiędzy kobietą a mężczyzną). Oto Pan Jezus przychodzi na świat i zostawia nam sakramenty, które te zachwianą równowagę mają przywrócić. Jednym z nich jest właśnie małżeństwo, dzięki któremu mąż i żona, działając wspólnie we wzajemnej miłości, z bożą łaską, mogą brać udział w wielkim naprawianiu świata, które zapoczątkował Zbawiciel na Golgocie.

Jedność w małżeństwie to kolejny aspekt, który pojawia się w liturgicznym błogosławieństwie. Małżonkowie stanowią odtąd jedno ciało – mają działać jak ręka i noga w jednym organizmie, a nie ciągnąć każde w swoją stronę. Jak mówił Pan Jezus – skłócone królestwo nie może się ostać. Podobnie jest i w rodzinie, która jest pierwowzorem i fundamentem wszelkiej organizacji politycznej. Jednomyślność w decyzjach małżonków powinna być ich znakiem rozpoznawczym. Kompromisy zazwyczaj są zgniłe – prowadzą prędzej czy później do dramatów i tragedii. To wzajemna miłość powinna kierować zakochanych wspólnie w jednym kierunku i spajać ich aż do ostatniego dnia życia.

Kościół daje świeżo upieczonej żonie za przykład święte kobiety Starego i Nowego testamentu, aby idąc ich śladami, wstępowała na drogę świętości, będąc w zawsze i wszędzie pomocą dla swojego męża. On zaś, jak wskazuje święty Paweł, ma miłować swoją małżonkę tak, jak Chrystus umiłował Kościół – czyli aż do ofiary z własnego życia. Ma panować nad swoją żoną, ale nie jak tyran i despota, ale jak prawdziwy król, który rządzi nie po to, aby budować własne ego, lecz by służyć dobru swych poddanych. Miłość, jak mówił święty Tomasz z Akwinu, to pragnienie dobra drugiego. Mąż ma tak służyć swej żonie, aby to jej dobro stało zaraz na drugim miejscu po samym Bogu. Taki właśnie plan i misję powierzył Stwórca mężczyźnie – chyba poddać się takiej wizji Drogie Panie?

W dobie panoszącej się wszędzie i zbierającej diabelskie żniwo antykoncepcji, ostatnia część błogosławieństwa zdaje się szczególnie istotna. Małżonkowi winni zawsze być otwarci na życie. Obok jedności to właśnie rodzicielstwo jest podstawowym i zasadniczym celem małżeństwa. Bez niego związek kobiety i mężczyzny staje się zwyczajnie pozbawiony sensu i celowości. Szczególnie razi w XXI wieku antynatalistyczna postawa wielu rodzin, nawet tych opartych o sakramentalne małżeństwo. Nauka świętych papieży Pawła VI i Jana Pawła II postawiła sprawę wystarczająco jasno – antykoncepcja jest grzechem. Nie chodzi tu jednak tylko o grożenie palcem i wtrącanie do piekła (choć nie da się ukryć – umierając w stanie grzechu ciężkiego idzie się do piekła!), ale przede wszystkim o ogołacanie samego siebie z najcenniejszego daru, jakim jest ludzkie życie. Strach przed ograniczeniem wolności, brakami finansowymi albo zaburzeniem kariery pokazuje tylko jak bardzo jesteśmy egoistyczni i zamknięci w ciasnych ścianach własnego ja. Miłość jest i zawsze musi być owocna. A czy jest piękniejszy owoc, niż pyzata buzia uśmiechającego się bobasa?

Przywołanie błogosławieństwa nowożeńców miało na celu przypomnienie, tak jak w obrazie Gauguina, skąd przychodzimy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Msza święta kończy się ostatnim błogosławieństwem:

Bóg Ojciec niech was zachowa w miłości wzajemnej i zgodzie, aby pokój Chrystusowy w was zamieszkał i stale przebywał w waszym domu. Amen.

Bądźcie szczęśliwi jako rodzice i ciesząc się życzliwością przyjaciół, żyjąc z ludźmi w prawdziwym pokoju. Amen.

Wśród świata bądźcie świadkami, że Bóg jest miłością, aby stroskani i ubodzy, doznawszy waszej pomocy, przyjęli was kiedyś z wdzięcznością do wiekuistego domu Boga. Amen.

Was wszystkich tutaj zgromadzonych, niech błogosławi Bóg wszechmogący, Ojciec i Syn i Duch Święty. Amen.

Celem życia jest świętość i spotkanie z Bogiem w niebie. Małżeństwo, kapłaństwo, życie zakonne, samotność – to wszystko tylko drogi do osiągnięcia jednego celu. U końcu życia czekają nas bowiem cztery rzeczy: śmierć, sąd, piekło albo niebo. Rozliczani będziemy nie z posiadanego majątku, zdobytego stopnia naukowego albo odbytych podróży, ale właśnie z miłości. I właśnie po to jest małżeństwo – aby nieustannie ucząc się kochać swego współmałżonka, wzrastać w miłości ku samemu Bogu, do czego usprawnić mają nas łaski płynące z sakramentów.

Przywołanie aż dwóch błogosławieństw w ostatniej części naszego przedślubnego cyklu nie jest przypadkowe. Jak sama nazwa wskazuje, błogosławieństwo to nie tylko dobre mówienie sobie nawzajem, ale także sławienie – i to do tego błogie! W zalewie wulgaryzmów, potoku nic nie znaczących słów i bezsensownych wypowiedzi, Święta Matka Kościół przy każdym błogosławieństwie zaprasza nas, byśmy nie tylko czynem, ale i słowem wielbili Boga oraz szanowali drugiego człowieka (kto choć raz nie plotkował, niech pierwszy rzuci kamieniem – takie to trudne!). Zdecydowanie za mało myślimy nad tym, co mówimy, a jeszcze rzadziej błogosławimy siebie nawzajem. Może ślub to dobra okazja, by coś na tym gruncie zmienić?

Z ust kapłana padną w końcu słowa Ite missa est. Procesja wyjścia ruszy, małżonkowie skierują się zapewne do zakrystii, aby podpisać wszystkie konieczne dokumenty, goście wyjdą przed kościół, aby tam czekać na parę młodą, która przy dźwięku majestatycznej melodii wkroczy wspólnie w nowe życie. Życzenia, kwiaty, gratulacje, tańce śpiewy i radość będą przeplatały się nawzajem, trwając aż do białego rana. Pięknie jest celebrować miłość, a jeszcze piękniej pamiętać dlaczego narzeczeni spotkali się przed ołtarzem. Bo to nie chodzi o męża i żonę. Tu chodzi o Trójcę – kochającego, kochaną i Miłość samą.

M.

Ona: Przewodnik po Mszy Ślubnej. #7 Obrzędy zakończenia.