On: Roztropność.

W czasie Wielkiego Postu Święta Matka Kościół wzywa nas do pokuty i nawrócenia przypominając, że ,,jesteśmy prochem i w proch się obrócimy’’. Nieuchronność śmierci i świadomość naszego ograniczonego czasu na tym świecie, którym nawet sami nie dysponujemy, skłania nas do zadawania najważniejszych pytań: Co robię ze swoim życiem? Czy moje życie ma sens? Co powinienem czynić, abym moje życie przeżył dobrze? Te uniwersalne kwestie pojawiające się w umyśle każdego człowieka wszystkich czasów i miejsc powracają i do nas. Całe szczęście, możemy w poszukiwaniach Prawdy, Dobra i Piękna posiłkować się mądrością przeszłych pokoleń, a przede wszystkim słowami z natchnienia samego Ducha.

Jeśli mamy stawać się, zgodnie z chrystusowymi wskazaniami, ,,doskonałymi, jak doskonały jest nasz Ojciec Niebieski’’ (Mt 5,48), to jako istoty ułomne i niedoskonałe potrzebujemy wskazówek i pomocy, w jaki sposób ten zamierzony cel osiągnąć. Tu wielce przydatny okazuje się Stary Testament i literatura mądrościowa. Liber Sapientiae mówi tak: ,,I jeśli kto miłuje prawość – jej to dziełem są cnoty: uczy bowiem umiarkowania i roztropności, sprawiedliwości i męstwa, od których nie ma dla ludzi nic lepszego w życiu’’ (Mdr 8,7).

Czymże jest owa cnota, którą spotkać możemy tak w Piśmie Świętym, jak i u antycznych filozofów pogańskich? Magisterium wskazuje nam, iż łacińskie virtus, a greckie ἀρετή to ,,habitualna i trwała dyspozycja do czynienia dobra. Pozwala ona osobie nie tylko wypełniać dobre czyny, ale także dawać z siebie to, co najlepsze. Osoba cnotliwa wszystkimi swoimi siłami zmysłowymi i duchowymi dąży do dobra; zabiega o nie i wybiera je w konkretnych działaniach’’ (KKK 1803). To cnoty właśnie regulują i porządkują nasze czyny, uczucia i postępowania.

Wielki Post to doskonały czas na umacnianie tych trwałych zdolności do czynienia dobra, do którego przecież wszyscy nieustannie dążymy. W tym miejscu jawi się pytanie: cóż tym dobrem jest i jak je rozpoznać? To właśnie jest zadanie pierwszej z czterech wymienionych w Księdze Mądrości cnót kardynalnych (od łacińskiego cardo – zawias, gdyż są one zwornikami całego prawego życia), czyli prudentii, co na polski przełożyć można jako roztropność, a nawet mądrość.

Przeczytaj także: Post – to nie dla mnie.

Katechizm podaje, iż roztropność to cnota, ,,która uzdalnia rozum praktyczny do rozeznawania w każdej okoliczności naszego prawdziwego dobra i do wyboru właściwych środków do jego pełnienia’’(KKK 1806). Słuszne będzie więc stwierdzenie, że prudentia to zdolność rozróżniania dobra od zła i wybierania tego pierwszego. Nie będzie to tylko i wyłącznie wiedza teoretyczna, która może wpędzać w pychę i zarozumiałość, ale także przekuwanie tejże znajomości na działania praktyczne. Tak właśnie w swym Liście mówi święty Jakub: ,,Kto spośród was jest mądry i rozsądny? Niech wykaże się w swoim nienagannym postępowaniu uczynkami dokonanymi z łagodnością właściwą mądrości!’’ (Jk 3,13). Owo ,,przezwyciężanie wątpliwości odnośnie do dobra’’ (KKK 1806) ściśle wiąże się ze ,,zważaniem na okoliczności i wystrzeganiem się zła’’, o czym mówi Eklezjastyk (Syr 4,20). Droga do prawdziwej prawości i cnotliwego życia w końcu właśnie na tym polega: by wybierać dobro, a nie ulegać złu.

W tym kontekście kluczowe zdaje się właściwe rozeznanie czymże to dobro jest, jak bowiem mamy wybierać, jeśli nie wiemy czego szukamy? Każdy człowiek ma wyryte w sercu naturalne prawo, które dzięki sumieniu wskazuje w którą stronę podążyć: w prawo, czy w lewo. Jednak tu wkrada się zło tego świata, o którym mówi święty Jakub, wyróżniając dwa rodzaje mądrości: tą prawdziwą, ,,zstępującą z góry’’ oraz ,,ziemską, zmysłową i szatańską’’ (Jk 3,15). Nasza ludzka natura, przez zwiedzenie pierwszych ludzi w Edenie, do dziś nosi konsekwencje grzechu pierworodnego. O tym właśnie mówi święty Paweł w Liście do Rzymian: ,,Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę’’ (Rz 7,19). W końcu szatan nie potrafi sam niczego stworzyć, tę moc posiada tylko sam Bóg. Zły za to jest ,,ojcem kłamstwa’’, do perfekcji opanował zdolność przeinaczania, wypaczania i zaślepiania. Już w Księdze Rodzaju widzimy, jak wąż kusi Ewę mówiąc do niej, że ,,na pewno nie umrzecie’’ zrywając owoc z zakazanego drzewa. I znowu wracamy do tejże roztropności, która pozwala nam rozstrzygnąć co i jak należy czynić. Prawdziwa mądrość bowiem pochodzi od Boga. ,,On jest przewodnikiem mądrości i wskazuje drogę mądrym’’, jak przeczytać możemy w Księdze Mądrości (Mdr 7,15). Podobnie powie przywołany już kilkukrotnie święty Jakub: ,,Mądrość zaś [zstępująca] z góry jest przede wszystkim czysta, dalej, skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy’’ (Jk 3,17).

Roztropność jest nazywana ,,woźnicą cnót’’, gdyż to ona uzdalnia człowieka do praktykowania pozostałych. Bez właściwego osądu i wskazania odpowiedniej ścieżki zarówno męstwo, jak i umiarkowanie czy sprawiedliwość będą bezużyteczne. To właśnie ma na myśli Kohelet, mówiąc iż ,,mądrość czyni mądrego silniejszym niźli dziesięciu mocarzy, którzy są w mieście’’ (Koh 7,19).

Jak w praktyce ćwiczyć cnotę roztropności? Przede wszystkim zgłębiać mądrość i zdobywać niezbędną wiedzę we wszelkich możliwych dziedzinach. Szczególnie wezwani są do tego ludzie młodzi, by z rad starszych wyciągać potrzebne wnioski i kształtować te zdolności, które połączone z wysiłkiem pozwolą dobrze przeżyć życie. Jakże potrzebne jest w tym kontekście Magisterium Kościoła, bez którego pogrążylibyśmy się w otchłaniach naszych pomysłów i mniemań, tworząc własne definicje Prawdy, Dobra i Piękna. Jak mówił Chesterton: ,,Kościół Katolicki to jedyne, co broni człowieka przed panującą niewolą, jaką jest bycie typowym dzieckiem swoich czasów’’. Jakże pocieszne w tym kontekście wydają się słowa tych, którzy ,,nie uznają Kościoła’’. Kto w takim razie wskaże drogę? Kto wytyczy ścieżkę? My sami! – zapewne odpowiedzą. Cóż, powodzenia i krzyżyk na drogę. Pycha widocznie zupełnie przeżarła takie sumienia, skoro twierdzą, że samemu i zupełnie na własną rękę można bezpiecznie zawinąć do właściwego portu, omijając burze i sztormy, nie łamiąc masztów i nie zrywając żagli. Naszym obowiązkiem jest zaś w miłości grzeszących upominać, nieumiejących pouczać, a wątpiącym dobrze radzić. Kiedy Ty ostatnio uczyniłeś taki akt miłosierdzia względem swego błądzącego bliźniego? Czy w imię najczęściej czczonego świętego, czyli Świętego Spokoju, nie odpuściłeś przypadkiem i nie machnąłeś ręką na zło czynione wokół Ciebie? Miłość to nie poklepywanie po plecach, słodkopierdzące pluszaki i czerwone róże. Miłość to pragnienie dobra i wymaganie od drugiego, a jeszcze bardziej od siebie. Pamiętaj, najczęstszym i najpowszechniejszym grzechem jest zaniechanie. I za każde z nich odpowiesz przed Panem na sądzie.

Przeczytaj także: Czym jest miłość?

Zważmy, że wszyscy kiedyś umrzemy – jedni za sto lat, inni już tej nocy. Jednak na każdego z nas przyjdzie pora, a wtedy zdamy rachunek z wszystkich naszych myśli, słów, uczynków i zaniechań (!). A Dobry i Sprawiedliwy Bóg odpłaci nam z nawiązką za to, cośmy na tym świecie zrobili, jak i czegośmy nie uczynili. Jeśli bowiem myśl o śmierci nie przejmuje nas ,,bojaźnią i drżeniem’’ (Flp 2,12), to znaczy, że jeszcze nie dotarła do nas nieuchronność ostateczności, albo nie zdajemy sobie sprawy z własnej grzeszności. ,,Bo nie ma na ziemi człowieka sprawiedliwego, który by [zawsze] postępował dobrze, a nigdy nie zgrzeszył’’ (Koh 7,20).

Ćwiczmy się więc w tym Wielkim Poście w cnocie roztropności, byśmy wybierając dobro, a nie zło, mogli być ,,święci i nieskalani przed boskim obliczem’’.

M.

Ona: Roztropność.