WIARA

On: Wakacje.

Gdy rok szkolny już dawno się zakończył, sesja dogorywa, a temperatury stabilizują się na znośnym poziomie, czas w końcu rozejrzeć się wokół i pomyśleć o zasłużonym urlopie. Cóż tu jednak zrobić w wypadku, gdy w pracy szef zrzędzi, rodzice chcą jechać po raz 27 do Pcimia Dolnego (z całym szacunkiem dla Pcimia i dla Waszych rodziców), zaś prognoza zapowiada nawałnice i gradobicie nad rozbitym już dawno w myślach plażowym parawanie? Jak to co? Odpoczywać!

Niezawodnym przewodnikiem po wakacjach (jak i po całym życiu) jest oczywiście Pismo Święte. Już od pierwszych fragmentów można dostrzec jak w odpowiedni sposób powinniśmy spędzać wolny czas. Ciekawą perspektywą jest wizja Raju roztoczona w Księdze Rodzaju. Skoro praca i zdobywanie pożywienia w znoju jest konsekwencją grzechu pierworodnego, logicznym byłoby stwierdzenie, że przed Upadkiem człowiek żył w stanie dobrobytu i nie musiał zamartwiać się co tu włożyć do garnka. Z naszej obecnej perspektywy Adam i Ewa mieli permanentne wakacje. Warto jednak zadać sobie pytanie – jak one wyglądały i właściwie dlaczego było im wtedy dobrze? Bo mieli wszystkiego pod dostatkiem? Bo mogli zrywać owoce z prawie każdego drzewa? Z pewnością były to znaczące udogodnienia, ale to nie o to się tu rozbija. A jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o… Nie, nie o pieniądze, ale o Pana Boga.

Pierwsi ludzie w Edenie doznawali największego zaszczytu, jaki tylko można sobie wyobrazić – wespół z Bogiem mogli przechadzać się po wspaniałym Ogrodzie. Nie można tych słów oczywiście brać dosłownie – mówiliśmy już sobie o tym tutaj (KLIK), że Bóg to nie starzec z brodą. Chodzi tu o przebywanie, o spotkanie, o obecność i wspólnotę. Spotkać Boga i być z nim – toż to największa radość! W takich okolicznościach uprawa wszystkich drzew w Raju z pewnością nie nastręczała trudności ani jakichkolwiek przykrości. Stąd też wniosek, że aby dobrze przeżyć dany nam czas i nie zmarnować go na ploteczki z Wężem, najlepiej zawierzyć to, co nas spotyka Najwyższemu, bo to w końcu od Niego pochodzi wszelkie dobro.

Gdy chodzi o wakacje, pierwsze co mi przychodzi do głowy to wojaże. Nie ważne gdzie – czy na drugi koniec świata, czy do najbliższego miasta. Ważne, by był to czas niejako ,,specjalny”, gdzie czuć, że nie jest to przemieszczanie się z punktu A do B, a jednak coś wyjątkowego. Kluczowym jest, by wycieczka miała w sobie to coś, co wyróżnia ją spośród codziennej rutyny. Także i tu Biblia dostarcza doskonałych inspiracji. Może ciężko nazwać wędrówkę Izraela przez pustynię wakacjami, ale z pewnością miała w sobie to, co powinna mieć – zmieniała wędrującego na lepsze.

Każdy zna powiedzenie, że podróże kształcą. Jest w tym trochę prawdy, gdyż zawsze zdobywamy jakieś nowe doświadczenia, jednak nauka to nie tylko nowe sytuacje, ale przede wszystkim wyciąganie wniosków, udoskonalanie i oczyszczanie. Dokładnie taka była wędrówka do Kanaanu – pierwowzór dla wszystkich pielgrzymek. W takim kontekście nasze wakacyjne wojaże także powinny prowadzić nas do wewnętrznego katharsis – skłonić nas do refleksji, choćby do chwili zadumy i zastanowienia się ,,co ja właściwie robię?”. Odpoczynek fizyczny jest ważny, to jasne. Ciężko pracować przy permanentnym niewyspaniu czy nieustannym stresie. Kilka dni błogiego lenistwa są potrzebne każdemu. Jednak nie można zapominać o tym, że człowiek to istota dualistyczna: duchowo-cielesna. Niezbędne jest więc działanie na obu tych polach. Z duchem zaś jest taka ciekawa sprawa, że najlepiej odpoczywa wtedy, gdy się do zaprzęgnie do pracy. Jakże rzadko zadajemy sobie ważne pytania. Doskonale zostały one ujęte w tytule obrazu, który dał światu Paul Gauguin: ,,Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy?”.

Po solidnej dawce refleksji możemy poczuć się naprawdę duchowo odświeżeni. Nie zapominajmy jednak o tym, co powiedzieliśmy sobie na początku – wszystko co dobre pochodzi od Boga, także i nasz plażing smażing. By dobrze przeżyć letnio-urlopowy okres, powinny być one przeżyte pod hasłem, które zapożyczę od innej zacnej pary: ,,Wakacje od Boga”. Nie chodzi tu jednak o to, by spuszczać z wodzy nasze żądze i w duchu rozpasania hulać jakby piekła nie było, ale by zdać sobie sprawę, że ten czas jest nam dany od Stwórcy. Jak każdy dzień, tak i te zostały nam sprezentowane, byśmy zrobili z nich dobry użytek. Tylko od nas zależy, czy tak jak Izrael wejdziemy do Ziemi Obiecanej oczyszczeni od wszelkiej zmazy. A uda się to tylko wtedy, gdy za Tomaszem z Kempis z czystym sercem będziemy mogli powiedzieć: ,,Duszo moja, ponad wszystko i we wszystkim w Panu znajdziesz odpocznienie zawsze, bo On jest wiecznym Ukojeniem świętych”.

M.

Ona: Wakacje.