Ona: Antykoncepcja.

Kilka dni temu minęło dokładnie 50 lat od opublikowania encykliki Humanae Vitae Pawła VI. Co papież mógł wiedzieć o współżyciu małżeńskim i o planowaniu rodziny? Dlaczego mielibyśmy bezrefleksyjnie przyjąć naukę płynącą z nauczania Kościoła? I jak to w końcu jest z tą antykoncepcją? To dobry moment, by poruszyć ten budzący ogromne kontrowersje także wśród praktykujących katolików temat.

W encyklice Humanae Vitae Paweł VI przyznał, że wolno jest małżonkom współżyć w okresie naturalnie niepłodnym, aby odłożyć poczęcie dziecka. Wielu zdeklarowanych katolików twierdzi jednak, że nie widzi żadnej różnicy między „antykoncepcją naturalną” a sztuczną.

Po co udajemy otwartość na życie?

W końcu bez względu na zastosowaną metodę, chodzi tylko o jedno – by nie począć dziecka. Można więc zapobiegać, ale tak tylko trochę? Dlaczego prezerwatywa jest zła, a NPR dobre? Czy to nie lekka hipokryzja?

Prawdą jest, że w obydwu wypadkach małżonkowie chcą uniknąć przekazywania życia i chcą mieć pewność, że dziecko nie zostanie poczęte. Mimo, że cel jest jeden, to między tymi dwoma sposobami postępowania zachodzi istotna różnica. W przypadku stosowania antykoncepcji sztucznej, małżonkowie stawiają przeszkodę naturalnemu przebiegowi procesów związanych z przekazywaniem życia. W przypadku stosowania NPR korzystają z pewnej właściwości danej im przez naturę – potrafią zrezygnować ze współżycia w okresach płodności, podejmując współżycie w okresach niepłodności po to, aby świadczyć sobie wzajemną miłość i dochować przyrzeczonej wzajemnej wierności, co jest świadectwem prawdziwej i w pełni uczciwej miłości.

Przeczytaj także: Kocham Cię bo chcę. I już.

Czy NPR ma swoje konsekwencje?

Wśród par, które miały do czynienia z NPR, znajdą się zarówno takie, które zachwalają tę metodę, jak i te, które ją krytykują. Krytyka rozbija się głównie o to, że metoda ta jest nieskuteczna, w konsekwencji czego, dochodzi do poczęcia dziecka.

Nikt kto stosuje NPR nie twierdzi, że jest to metoda całkowicie pewna. O dziwo, wśród entuzjastów stosowania antykoncepcji sztucznej przeciwnie – tu powszechna jest opinia o 100%-owej skuteczności jej stosowania. Pewności takiej nie ma nigdy, dlatego Paweł VI nawołuje do „odpowiedzialnego rodzicielstwa”, które przejawia się m.in. w tym, że w każdym momencie jesteśmy gotowi przyjąć potomstwo.

Dziecko nie jest efektem ubocznym, ani też przykrą konsekwencją stosowania antykoncepcji. A skoro już mówimy o konsekwencjach, to warto przyjrzeć się tym, do których prowadzi stosowanie metod sztucznego ograniczania urodzeń. Ogólny upadek obyczajów, niewierność małżeńska, utrata szacunku dla kobiet – to tylko niektóre spośród nich.

Czyje życie jest ważniejsze?

A co w sytuacji, gdy kolejna ciąża zagraża zdrowiu i życiu kobiety? Skoro stosując prezerwatywę para zamyka się na życie, to lepiej by kobieta naraziła się na śmierć, a przy tym osierociła trójkę dzieci, które już szczęśliwie przyszły na świat? Przecież dzieci nie wystarczy urodzić, trzeba je jeszcze wychować.

Czy z dwojga złego należy wybierać to, które wydaje się mniejsze? Oczywiście, że wolno niekiedy tolerować mniejsze zło moralne dla uniknięcia jakiegoś zła większego lub dla osiągnięcia większego dobra. Nigdy nie wolno jednak, nawet dla najpoważniejszych przyczyn, czynić zła, aby wynikło z niego dobro (Rz 3,8). Biorąc pod uwagę, przytoczony już argument o wątpliwej skuteczności antykoncepcji, stosowanie jakichkolwiek naturalnych czy sztucznych środków, nie zagwarantuje w tym wypadku, że kobieta nie zajdzie w ciążę. Jednym rozwiązaniem jest powstrzymanie się od współżycia. Oczywiście, że dla małżonków jest to trudne, ale to także może stanowić pole, na którym przejawi się prawdziwa miłość, która oprócz pożądania i pragnienia zrodzenia potomstwa jest też troską o drugiego.

Zamknijmy temat słowami wielkiego obrońcy życia, św. Jana Pawła II: „Stosunek do daru życia jest wykładnikiem i podstawowym sprawdzianem autentycznego stosunku człowieka do Boga i do człowieka, czyli wykładnikiem i sprawdzianem autentycznej religijności i moralności.”

M.

On: Antykoncepcja.