RODZINA,  WIARA

Ona: JPII

Doskonale pamiętam pewien kwietniowy wieczór sprzed 13 lat. Wszystkie stacje telewizyjne transmitowały wówczas relację z tego samego miejsca, skupiając oczy całego świata na tej jednej osobie. Kiedy jako 11-letnia wówczas dziewczynka usłyszałam, że papież „odszedł do domu Ojca”, poczułam się dokładnie tak jak kilka lat później czułam się w momencie kiedy  powiedziano mi o śmierci mojego dziadka. Nie umiem wytłumaczyć skąd i w jaki sposób tak silna więź zawiązała się wówczas między mną a papieżem. Łzy płynęły mi po policzkach, ale w sercu miałam poczucie, że 2 kwietnia 2005 roku, o godzinie 21:37 dla Nieba narodził się nowy święty, który pociągnie za sobą wielu ludzi. Wtedy też zrodziło się we mnie pragnienie, by znaleźć się pośród tych „wielu”.

Jak zgodnie podają komentatorzy, w czasie agonii, śmierci i pogrzebu zainteresowanie na całym świecie osobą Jana Pawła II było tak wielkie, że wielokrotnie przerosło wszystkie największe dotychczasowe wydarzenia w historii ludzkości. Zdaje się, że dziś, trzeba nam sobie przypomnieć, że święty Jan Paweł II pozostawił po sobie coś więcej niż produkowane w niezliczonej liczbie kopii obrazy, kalendarze, talerze (sic!) i wszystko to na co tylko zdoła się wcisnąć jego podobiznę. To co jest naszym największym dziedzictwem po Papieżu Polaku to przykład świętego życia i umiłowania świętości życia.

Przeczytaj także: Chcesz być za życiem? To kochaj!

Świętość życia, jak pisał i pokazał: „oznacza przyznanie Bogu pierwszego miejsca w myślach i czynach; oznacza poszanowanie Jego woli, znajdywanie czasu na modlitwę, miłość bliźniego, przebaczenie dla krzywdzicieli i cierpliwość w doświadczeniach życia.”. Świętość życia zatem to przede wszystkim świętość codzienności. Całym swoim życiem Papież dał świadectwo, że wszystko to co składa się na naszą codzienność jest naszą własną drogą do świętości, a każdy nowy dzień sposobnością by tą drogą kroczyć. Kiedy spojrzy się na swoją codzienność z takiej perspektywy, to wierzcie mi (a jeszcze lepiej, sami się przekonajcie), że poranny budzik ma nawet przyjemny dźwięk, obowiązki i praca są jakby lżejsze, a ludzie (jak to ludzie), wciąż denerwują, ale nie aż tak bardzo. Papież, przypominając że święci to nie tylko ludzie, których znamy z kart historii, ale też osoby, które być może codziennie mijamy na ulicy, spotykamy w pracy, albo (daj Bóg) z którymi mieszkamy pod jednym dachem, wezwał każdego z nas, byśmy i my sami mieli odwagę być świętymi nowego tysiąclecia. Właśnie tam gdzie Bóg nas posyła – w domu, w szkole, w pracy. Właśnie dziś. Jeśli komuś ma o tym przypomnieć talerz z jego podobizną to w porządku, byle tylko na tym talerzu nie poprzestawać.

Przeczytaj także: Świętość to normalność. 

M.

On: JPII