ZWIĄZEK

Ona: Kłótnia.

„Kłóćcie się, ile chcecie, niech latają talerze, ale nigdy nie kończcie dnia bez zgody.”

Papież Franciszek

Nikomu dotąd nie udało się zbudować związku bez kłótni (nawet nam) i nigdy nikomu nie uda się tego zrobić (wcale nie dlatego, że nam się nie udało). Kłótnia jest wpisana w każdą ludzką relację, bo naturalnie różnimy się od siebie.

Przeczytaj także: Kochaj i przebaczaj!

Wydawać by się mogło, że im dłużej ze sobą jesteśmy tym rzadziej się kłócimy, ale prawda jest taka, że wraz z upływem czasu zaczynają nas irytować coraz mniejsze rzeczy, więc sposobności i płaszczyzn przybywa. Częściej latają talerze i wydawać by się mogło, że przez to robi się bardziej niebezpiecznie. Ale paradoksalnie, nie mniejsze niebezpieczeństwo czyha na nas kiedy zaczynamy stronić od kłótni. Chcąc w ten sposób chronić nasz związek, jeszcze bardziej mu szkodzimy.

Błąd polega na tym, że kłótnię traktujemy z góry, jak zło konieczne, podczas gdy jej siła sprawcza może mieć charakter tak budujący, jak i destrukcyjny i to od nas zależy jak się ukierunkuje. Jest więc ona swego rodzaju sztuką. W dobrej kłótni, jak w dobrej sztuce, nie brakuje łez wzruszenia, nie brakuje też przemyśleń i wymiany zdań.

By dobrze się kłócić trzeba umieć nie tylko mówić, ale i słuchać. Sztuka mówienia polega na tym, by precyzyjnie i jasno określić powód kłótni, unikając przy tym docinków. Sztuka słuchania z kolei, na tym by dać drugiej osobie przestrzeń do wyrażenia swojego zdania. Naturalnie, że będzie ono odmienne, ale to tylko stwarza dla nas okazję do tego, by nie przewracać oczami i nie przerywać. W ten sposób jesteśmy w stanie wejść na drogę poszukiwania kompromisu. Bo Miłość to Dawanie Dobra Drugiemu, a więc często rezygnacja z mojego ja, na rzecz twojego ty.

Przeczytaj także: Powołanie do Dawania Dobra Drugiemu.

Oczywiście, dużo łatwiej byłoby wykrzyczeć swoje zdanie, przewrócić oczami i przerwać drugiemu kiedy ten próbowałby dojść do słowa. Bardziej przyjemnie byłoby postawić na swoim, nie rezygnując z niczego. Ale Miłość nie jest łatwa. Miłość jest trudna. I wszystko, co wartościowe, jest trudne.

Kłótnie są trudne. Ale jeśli coś jest trudne, nie znaczy, że nie jest dobre.

M.

On: Kłótnia.

Czegokolwiek byśmy o sobie nie powiedzieli, to czy to wystarczy, by opisać kim jesteśmy? Czy zainteresowania, obecne zajęcie lub praca są w stanie wyczerpać treść słowa ,,ona” i „on”’? Możemy powiedzieć, że jej ulubiony kolor to niebieski a jego czerwony; że ona nie wyobraża sobie poranka bez kawy a on bez herbaty; że ona dorabia na waciki (i ślub) ucząc chemii i biologii, w wolnym czasie eksperymentuje w kuchni z potrawami z różnych stron świata, amatorsko robi sesje zdjęciowe i zajmuje się ich obróbką, podczas gdy on interesuje się historią, polityką międzynarodową, podróżami i dobrymi piwami. Możemy, ale czy to wystarczy? Co sprawia, że ona to ona, a on to on? To co umiemy, to co robimy, to z kim rozmawiamy? To, co mamy, co chcemy mieć, co nigdy nie będzie nam dane? Cały czas brakuje tu tego ,,czegoś”. Brakuje w tym wszystkim ducha. Bo to właśnie duch – nasze serce określa i determinuje kim jesteśmy. Serce w którym jest wielka dziura. Dziura, której nie możemy wypełnić sobą nawzajem, a którą może wypełnić tylko Bóg. Dlatego mówimy o sobie: TRÓJCA DO PARY. Bo jak pisał abp Sheen: „Żeby serce kochało, konieczna jest trójca – Kochający, kochany oraz Miłość sama.” M&M