ZWIĄZEK

Ona: Komunikacja damsko-męska.

Stanowcze, obojętne lub zdecydowane: „Nic” w odpowiedzi na pytanie: „Co jest?”. Drodzy panowie, jak często zdarzyło Wam się je słyszeć? Drogie panie, jak często zdarzyło Wam się je wypowiedzieć?

Problem tego, że nie możemy się dogadać, tłumaczy się powszechną opinią, jakoby kobiety były z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Zanim jednak sięgniemy do astralnych teorii, zejdźmy na Ziemię. W większości przypadków problemy w komunikacji damsko-męskiej wynikają z tego, że zwyczajnie ze sobą nie rozmawiamy, a jeśli już podejmiemy tę heroiczną próbę, to mało kiedy słuchamy siebie nawzajem. Nie jest to oczywiście nic nowego. Mężczyźni i kobiety, którzy byli ze sobą w jakichkolwiek relacjach, szybko odkrywają, że „wymiana myśli” pomiędzy nimi jest prawdziwym wyzwaniem. Tymczasem, jedną z najczęstszych przyczyn rozpadu związku jest słabe porozumienie lub jego brak. Co więcej, aż pięć najważniejszych czynników rozpadu związku to sprawy, których można by było uniknąć, gdyby porozumienie między nami było lepsze.

Przeczytaj także: Dialog jest wyzwaniem dla każdego z nas.

Każdy wie, że porozumienie jest ważne, ale nie każdy uważa, że potrafi się porozumieć. Dobra wiadomość! Zdolności komunikacyjnych można się nauczyć. Potwierdzeniem tej tezy jest historia znakomitego greckiego oratora, Demostenesa. Jako młody człowiek cierpiał on na wadę wymowy, jednak bardzo pragnął być zrozumiałym dla innych. Wkładał więc sobie do ust kamyki i próbował mówić wyraźnie, bądź też stawał na brzegu morza starając się przekrzyczeć fale. W ten sposób Demostenes uczył się poprawnie mówić, a nie komunikować (tak, ja też dostrzegam tę różnicę). Można jednak zauważyć pewną analogię. Kobietę i mężczyznę, którzy uczą się porozumiewać między sobą, można porównać do osoby odwiedzającej jakiś obcy kraj, próbującej skomunikować się z jego rdzennymi mieszkańcami. By to zrobić musi najpierw nauczyć się mówić ich językiem. Tak więc, kiedy już zrozumiemy, że kobiece „nieważne” jest w rzeczywistości bardzo ważne, a wspomniane już „nic” oznacza całkiem sporo, możemy pokusić się o stwierdzenie, że opanowaliśmy język naszej drugiej połówki. Jednak sama umiejętność mówienia nie oznacza jeszcze, że potrafimy się ze sobą komunikować. Drugą, równie ważną składową jest umiejętność słuchania połączona z empatią i zrozumieniem. Wyobraźmy sobie młodą parę, tuż po ślubie, która spędza wieczór w ulubionej restauracji. Żona w romantycznym nastroju rozwodzi się nad ich pełnym miłości, choć ubogim życiem, mówi mężowi jak wiele znaczy dla niej ten wieczór i to, że wspólnie spędzą przyszłość. Nagle, w środku jej wyciskającego łzy monologu, odzywa się on i wskazując palcem na jej talerz pyta: „Będziesz jadła tego korniszona?”. Jakże porażający bywa czasem brak empatii jaki sobą prezentujemy.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Jeśli chodzi o komunikację damsko-męską, to w każdym z nas jest coś z Demostenesa i Pana Młodego – wszyscy cierpimy na jakąś wadę wymowy i w mniejszym lub większym stopniu na głuchotę. Każdy jednak, kto chce nauczyć się porozumiewać z ważnymi dla siebie osobami, może to zrobić. W tym przypadku chcieć, to zdecydowanie – móc.

M.

On: Komunikacja damsko-męska.