ZWIĄZEK

Ona: Narzeczeństwo.

Narzeczeństwo najczęściej kojarzy nam się z dniem zaręczyn albo z dniem ślubu. Oczywiście, obydwa te dni są bardzo ważne i piękne, ale cały okres pomiędzy nimi w niczym im nie ustępuje i wcale nie musi być nudny – przeciwnie: to najbardziej intensywny czas w życiu i to jak go wykorzystamy rzutuje na to jakie będzie nasze Małżeństwo.

Wszystko zaczyna się od pytania „Czy zostaniesz moją żoną?” i jak się okazuje, wszystko do niego się sprowadza.

Czy zostaniesz moją żoną?

Słowa „czy zostaniesz” wskazują na to, że Narzeczeństwo jest okresem czasu. Ma on być poświęcony na przygotowanie się do życia małżeńskiego, poprzez doskonalenie siebie i swojej miłości – dopracowywanie tego wszystkiego, co jeszcze w nas niedomaga (co zresztą jest naszym zadaniem na całe życie). Warto pamiętać, że nic co wartościowe nie przychodzi łatwo i w myśl uniwersalnej zasady: im bardziej nie chce się czegoś zrobić, tym bardziej powinno się to zrobić – doskonalimy się tym bardziej, im więcej trudu musimy w to włożyć. Nawet jeśli wydaje się, że jest tak doskonale, że już bardziej się nie da, to trzeba „odgruzować” pokorę i przyznać, że wciąż jest nad czym pracować.

Czy zostaniesz moją żoną?

Słowo „moją” ukierunkowuje nas na Kochanego i na Miłość samą. Wskazuje, że nie jesteśmy tylko dla siebie, a wręcz przeciwnie – jesteśmy dla kogoś. W pierwszej kolejności dla Boga, w drugiej dla człowieka.

Przeczytaj także: Wybierz dobry fundament Miłości!

Stawiając Boga na pierwszym miejscu, nie chodzi o to, by z Narzeczeństwa uczynić zakon. Bo owszem – wszyscy zostaliśmy powołani do Świętości, ale w każdym powołaniu dochodzi się do niej innymi drogami. Małżeństwo to droga wzajemnego uświęcania się w „szarej codzienności”, do czego sił dodaje tylko Bóg – Miłość sama. Dlatego to na nim trzeba budować. Można nie wierzyć, zaprzeczać, ale jeśli ktoś raz spróbuje, to zrozumie że „gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu” – tylko taki porządek daje prawdziwe Szczęście i tylko taka hierarchia pozwala ukierunkować się na drugiego człowieka, koncentrując się w pełni na jego potrzebach.

Czy zostaniesz moją żoną?

Słowo „żoną” zapowiada pewną nową, nieznaną dotąd rzeczywistość. Zwraca uwagę na znaczenie sakramentalnego „tak”, które ostatecznie ma zakończyć piękny okres Narzeczeństwa i tym samym rozpocząć jeszcze piękniejszy czas Małżeństwa. W przedślubnej bieganinie warto zatrzymać się i zastanowić czym właściwie jest Małżeństwo. Bp Ryś w jednej ze swoich konferencji mówi: „To nie jest prawo, to nie jest uroczystość, to nie jest obrzęd. To jest sakrament. Widzialny znak niewidzialnej łaski. I naprawdę, dokąd nie będziecie mieli w sobie takiego przekonania, że to jest sakrament, że to jest źródło łaski, to nie idźcie zawierać małżeństwa. Bo i po co. Natomiast, jeśli odkrywacie, że miłość między wami jest od Boga, jest Jego niesamowitym darem, pięknym darem. I jeśli odkrywacie jednocześnie w sobie swoją słabość, zdolność do grzechu, to łapcie się Chrystusa, po to by to szczęście między wami mogło być trwałe. Bo na sobie go nie zbudujecie.”. 

M.

On: Narzeczeństwo.

Czegokolwiek byśmy o sobie nie powiedzieli, to czy to wystarczy, by opisać kim jesteśmy? Czy zainteresowania, obecne zajęcie lub praca są w stanie wyczerpać treść słowa ,,ona” i „on”’? Możemy powiedzieć, że jej ulubiony kolor to niebieski a jego czerwony; że ona nie wyobraża sobie poranka bez kawy a on bez herbaty; że ona dorabia na waciki (i ślub) ucząc chemii i biologii, w wolnym czasie eksperymentuje w kuchni z potrawami z różnych stron świata, amatorsko robi sesje zdjęciowe i zajmuje się ich obróbką, podczas gdy on interesuje się historią, polityką międzynarodową, podróżami i dobrymi piwami. Możemy, ale czy to wystarczy? Co sprawia, że ona to ona, a on to on? To co umiemy, to co robimy, to z kim rozmawiamy? To, co mamy, co chcemy mieć, co nigdy nie będzie nam dane? Cały czas brakuje tu tego ,,czegoś”. Brakuje w tym wszystkim ducha. Bo to właśnie duch – nasze serce określa i determinuje kim jesteśmy. Serce w którym jest wielka dziura. Dziura, której nie możemy wypełnić sobą nawzajem, a którą może wypełnić tylko Bóg. Dlatego mówimy o sobie: TRÓJCA DO PARY. Bo jak pisał abp Sheen: „Żeby serce kochało, konieczna jest trójca – Kochający, kochany oraz Miłość sama.” M&M