RODZINA

Ona: Ojcostwo.

Pierwszym i podstawowym zadaniem mężczyzny jest ojcostwo. Jest to dar ściśle związany z macierzyństwem, a to jak je definiujemy w dużej mierze zależy od tego jaką mamy wizję Boga (bowiem „Bóg jest Ojcem Jezusa Chrystusa i wszystkich ludzi”).

Przeczytaj także: Czym jest macierzyństwo?

Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że to ojciec stanowi dla dziecka pierwszy obraz Boga, to ojciec przekazuje dziecku oblicze Boga, to ojciec odgrywa istotne znaczenie w kształtowaniu późniejszej relacji swojego dziecka z Bogiem. Ziemskie ojcostwo przeżywa dziś kryzys, ponieważ zniekształcony obraz Boga-Ojca nie jest w stanie ukształtować w mężczyźnie właściwego wzorca i postawy.

Staruszek.

To przerażające jak wielu ludzi postrzega Boga jako dziadka, który gładząc się po swojej sędziwej, siwej brodzie nie rozumie, że „przecież czasy się zmieniły” i „dzisiaj żyje się inaczej”. To prawda, że czasy się zmieniły (i zmieniać się będą, bo to domena ciągłości czasu i żeby to stwierdzić nie trzeba mieć wysokich tytułów naukowych), ale czy nie warto zadać sobie pytania o tendencję tych zmian? Prawdą jest również to, że dzisiaj żyje się inaczej, ale czy „inaczej” znaczy „lepiej”?

Dziś tak wielu ziemskich ojców uważa, że żeby być „fajnym” trzeba „iść z duchem czasu”, trzeba „żyć inaczej”. A czy Bóg-Ojciec tak robi? Nie! Co prawda (być może ku rozpaczy wielu) nie jest on wspomnianym wcześniej dziadkiem, ale właśnie na tym polega Jego wielkość, że mimo upływu czasu pozostaje niezmienny. I na tym też polega ziemskie ojcostwo – by kiedy inni mówią „tak”, mieć odwagę powiedzieć „nie”. Myślę, że w dzisiejszych czasach, w których promuje się cywilizację śmierci, doskonałym tego przykładem jest szerzenie cywilizacji życia. Bo być ojcem, to znaczy być otwartym na życie. I wierzcie mi Panowie, że stawanie w obronie życia to nie jest oznaka słabości, a wręcz przeciwnie – niebywałej siły. I to jest prawdziwie „fajne”!

Tato, nie daj sobie wmówić, że nie wyznając wartości (sic!) promowanych przez dzisiejszy świat jesteś „staruszkiem”.

Ratownik.

Najczęściej przypominamy sobie, że Bóg jest, wtedy gdy jest nam ciężko – jak to się zwykło mówić: „jak trwoga to do Boga”. Mało kto, zwraca się do Niego, gdy wszystko układa się dobrze. Zapominamy, albo nie chcemy pamiętać, o tym że Bóg-Ojciec chce dzielić z nami zarówno cierpienia, jak i radości.

Podobnie, ziemskim ojcom nie wolno zapominać, że powinni być ze swoim dzieckiem i dla swojego dziecka nie tylko wtedy gdy pojawiają się problemy, ale także wtedy gdy szczęście zdaje się nie mieć granic.

Tato, zamiast czekać aż dziecko zacznie tonąć, by wtedy w brawurowy sposób je uratować, lepiej naucz dziecko pływać.

Święty Mikołaj.

W koncertach życzeń jesteśmy wprost doskonali! Lista naszych zachcianek zdaje się być niekończącą się litanią, którą mamy siłę wznosić ku Bogu dniem i nocą. Bo przecież „tamten ma więcej i lepiej” a „mi brakuje”. Wciąż jeszcze trzeba nam wszystkim, za apostołami powtarzać: „Panie, przymnóż nam wiary!”. Wiary w to, że Bóg daje nam wszytko czego potrzebujemy i daje nam to w odpowiednim czasie.

Każdy ziemski ojciec chce dla swojego dziecka jak najlepiej, co nie oznacza, że ma spełniać wszystkie jego zachcianki. Bardzo lubię przytaczać słowa C.S.Lewisa: „Gdzie byłbym teraz gdyby Bóg spełniał wszystkie prośby, z którymi się do niego zwracałem?” Myślę, że warto przełożyć te słowa na ziemskie ojcostwo.

Tato, za każdym razem kiedy pojawi się pokusa bycia „świętym Mikołajem”, zadaj sobie pytanie do czego może to doprowadzić.

Obserwator.

Bardzo wielu spośród definiujących się jako ludzie wierzący, uznaje że Bóg jest i na tym poprzestaje. Osoby te wierzą w Boga, ale nie wierzą Bogu. Ale Boga-Ojca nie wystarczy uznać – trzeba mu uwierzyć i zawierzyć. To nie tak, jak się dziś wielu wydaje, że Bóg stworzył świat i w ogóle się nim nie interesuje.

Podobnie, żaden ziemski ojciec nie będzie w pełni ojcem jeśli nie da dziecku poczucia, że można mu zaufać.

Tato, nie bądź tylko biernym obserwatorem życia swojego dziecka, stań się jego aktywnym uczestnikiem.

Policjant.

Są też tacy, którzy uważają, że Bóg nie ma nic lepszego do roboty, tylko czekać aż powinie nam się noga, by wtedy zacząć ciskać w nas gromami z nieba (moja wyobraźnia bardzo szybko wizualizuje sobie różne rzeczy – sami spróbujcie sobie to wyobrazić). Bardzo pesymistyczne i błędne myślenie. To prawda, że Bóg jest tym, który „za złe karze”, ale jest też tym, który „za dobre wynagradza”.

Tak też ziemski ojciec musi wiedzieć, kiedy dziecko słusznie zasługuje na karę, ale powinien też dostrzegać kiedy należy dziecko nagrodzić.

Tato, wychowując pamiętaj, że nawet policjant nie wlepia mandatu za dobre parkowanie.

Wszystkim obecnym i przyszłym tatusiom życzę, by wzorem ojcostwa był dla Was sam Bóg-Ojciec.

M.

On: Ojcostwo.