ŚLUB,  ZWIĄZEK

Ona: Po ślubie. #4 Podróż poślubna.

Jesteśmy już mężem i żoną! Najwyższy czas wybrać się w podróż poślubną. Tę kilku(nasto)dniową i tę dużo dłuższą – bo aż do śmierci.

Wstukując w google hasło „podróż poślubna” zasypie nas lawina ofert z przeróżnych biur podróży, blogów przedstawiających 250 inspirujących pomysłów i 10 najlepszych miejsc na podróż poślubną. Każda z tych stron próbuje nas przekonać hasłami pokroju: idealna, najlepsza, niezapomniana. Jak w gąszczu tego wszystkiego wybrać takie miejsce, czas i formę, aby nasza podróż poślubna rzeczywiście taka była? Bo Grażynka to poleciała ze swoim na Kretę, ale się tam pokłócili, bo miał być pokój z widokiem na morze, a nie na śmietnik – to na Kretę lepiej nie. Marzenka i Piotr to pojechali w góry i spali po schroniskach, ale w góry to przecież jeździ się co roku, a to musi być coś drogiego. Gośka z kolei powiedziała, że oni nie lecą w podróż poślubną, bo chcą ten czas spędzić razem w swoim nowym domu.

To, że Grażynka pokłóciła się ze swoim na Krecie, bo z okna miała widok na śmietnik, a nie na morskie fale, to jeszcze nie znaczy, że jeśli zdecydujecie się na Grecję to was spotka to samo. Może stwierdzicie, że widok z okna wcale nie jest w tym wszystkim najważniejszy i uznacie, że nie warto się o to kłócić, a może w ogóle wam się trafi, że dostaniecie pokój, który rzeczywiście rezerwowaliście i widok z okna w ofercie okaże się tym prawdziwym, a nie efektem dobrej obróbki zdjęcia w Photoshopie. Ba, jeśli nie chcecie, to wcale nie musicie wybierać zagranicznych kierunków. To, że ludzie latają na Bali albo wybierają się w podróż dookoła świata, to nie znaczy, że wy też tak musicie – naprawdę, nigdzie nie napisano, że wybierając się w podróż poślubną trzeba wydać określoną pulę pieniędzy. Kreta będzie ok, Bali będzie ok, Zakopane będzie ok, wasz dom też będzie ok. Ale słuchając historii znajomych nie zapomnijcie o czym wy marzycie. Chyba każdy się ze mną zgodzi, że pięknie jest spełniać swoje marzenia, ale jeszcze piękniej, jeśli można to robić z kimś. Więc kiedy jak nie teraz, u początku waszej wieczności? Jeśli marzycie o Krecie, to niech was nie zraża historia Grażynki. Jeśli najlepiej czujecie się w górach i śpiąc w schroniskach to nie przejmujcie się chorym przeświadczeniem, że podróż poślubna musi być droga. Jeśli nie lubicie podróżować (tak, można tego nie lubić), to zostańcie w domu.

Tak naprawdę, ta kilku(nasto)dniowa podróż poślubna to nic w porównaniu z podróżą, która zacznie się po powrocie do małżeńskiej codzienności.

M.

On: Po ślubie. #4 Podróż poślubna.

Czegokolwiek byśmy o sobie nie powiedzieli, to czy to wystarczy, by opisać kim jesteśmy? Czy zainteresowania, obecne zajęcie lub praca są w stanie wyczerpać treść słowa ,,ona” i „on”’? Możemy powiedzieć, że jej ulubiony kolor to niebieski a jego czerwony; że ona nie wyobraża sobie poranka bez kawy a on bez herbaty; że ona dorabia na waciki (i ślub) ucząc chemii i biologii, w wolnym czasie eksperymentuje w kuchni z potrawami z różnych stron świata, amatorsko robi sesje zdjęciowe i zajmuje się ich obróbką, podczas gdy on interesuje się historią, polityką międzynarodową, podróżami i dobrymi piwami. Możemy, ale czy to wystarczy? Co sprawia, że ona to ona, a on to on? To co umiemy, to co robimy, to z kim rozmawiamy? To, co mamy, co chcemy mieć, co nigdy nie będzie nam dane? Cały czas brakuje tu tego ,,czegoś”. Brakuje w tym wszystkim ducha. Bo to właśnie duch – nasze serce określa i determinuje kim jesteśmy. Serce w którym jest wielka dziura. Dziura, której nie możemy wypełnić sobą nawzajem, a którą może wypełnić tylko Bóg. Dlatego mówimy o sobie: TRÓJCA DO PARY. Bo jak pisał abp Sheen: „Żeby serce kochało, konieczna jest trójca – Kochający, kochany oraz Miłość sama.” M&M