Ona: Przewodnik po Mszy ślubnej. #2 Liturgia słowa.

Jako narzeczeni z każdej strony bombardowani jesteśmy sloganami: „to Wasz dzień”, „ważne, żebyście to Wy dobrze się tego dnia czuli”, „to wszystko jest dla Was” (każdy kto miał już styczność z czymkolwiek co w nazwie zawiera słowo „ślub” dobrze wie o czym mówię). Skoro „wszystko jest dla nas” to przychodzimy na Mszę ślubną w przekonaniu, że i ona jest dla nas (jak wszystko to wszystko), że to my jesteśmy tam najważniejsi. Najpierw przechodzimy triumfalnie główną nawą kościoła, zadowoleni, że wzrok wszystkich skupia się właśnie na nas. To, że jest między nami obecny Bóg – to nie ważne! Ważne że welon Panny Młodej ładnie się układa. Kiedy docieramy do ołtarza w kościele daje się zauważyć nerwowe ruchy zgromadzonych gości – to ksiądz trochę za długo gada – mógłby już skończyć, bo przecież Panny Młodej już nie widać, a nas bolą nogi i dobrze byłoby już usadowić się na zajętych miejscach. Kiedy już usiądziemy zaczyna się, sądząc po możliwych do zaobserwowania ziewnięciach (lub skrajnie: możliwych do usłyszenia – chrapnięciach) najnudniejsza część Mszy – Liturgia słowa.

Przeczytaj także: Przewodnik po Mszy ślubnej. #1 Obrzędy wstępne. 

Liturgia słowa na Mszy ślubnej odbywa się w zwykły sposób – obejmuje Pierwsze i Drugie Czytanie, Psalm, Alleluja, Ewangelię wraz z wygłoszoną do niej homilią oraz Modlitwę Powszechną.

Chyba każdy się ze mną zgodzi, że najbardziej „popularnym” ślubnym czytaniem jest Hymn o miłości św. Pawła. Mimo, że to właśnie ten tekst słyszymy na ślubach najczęściej, warto wiedzieć, że ślubna liturgia słowa jest bardzo bogata i naprawdę jest w czym wybierać. Warto więc przyjrzeć się możliwościom odpowiednio wcześnie i wybrać… no właśnie, co i jak wybrać?

By wybrać dobrze, w pierwszej kolejności musimy uzmysłowić sobie kilka rzeczy. Przede wszystkim czytanie tekstów biblijnych nie powinno być tylko zwykłym „odczytaniem”, a ich słuchanie zwykłym „odsłuchaniem”. Jeśli po wyjściu z kościoła nie pamiętamy zupełnie nic z tego co usłyszeliśmy, to coś jest mocno nie tak. Słowa, które słyszymy powinniśmy zastosować do siebie i głosić je innym, najlepiej przez przykład własnego życia. By tak było, trzeba prawdziwie się w nie wsłuchać. Słuchając, nie tylko przyjmujemy Słowo, ale okazujemy tym samym szacunek Temu, od którego ono pochodzi. Pomyśl jak Ty się czujesz kiedy mówisz do kogoś a on wyraźnie Cię nie słucha? Buja w obłokach myśląc o czymś zupełnie innym, albo przegląda w tym czasie portale społecznościowe? (kościół na zachodzie wie o czym mowa). A teraz, „Robaczku Jakubie” (Iż 41, 14), pomyśl kim jesteś Ty w obliczu samego Boga, który wcale nie musi, ale chce do Ciebie mówić.

Przeczytaj także: Bóg wskazuje na swoje Istnienie.

Kiedy więc już wygodnie (bardziej lub mniej) usiądziemy na wyznaczonych miejscach, przychodzi czas na Pierwsze Czytanie zaczerpnięte ze Starego Testamentu, które odczytuje lektor. Kiedy przyjrzymy się proponowanym na Mszę Ślubną tekstom biblijnym dostrzeżemy jak głęboko sięga swymi korzeniami małżeństwo. Nigdy nie było ono i nigdy nie powinno być tylko jakimś tam świstkiem, który co najwyżej zmienia nazwisko kobiety. Po pierwszym czytaniu, mury świątyni wypełnia melodia Psalmu. Po nim lektor przystępuje do Drugiego Czytania zaczerpniętego tym razem z Nowego Testamentu. Czego byśmy nie wybrali spośród proponowanych – każde z nich mówi o miłości. Po Drugim Czytaniu następuje moment, w którym musimy podnieść się i przyjąć postawę stojącą, wyrażającą nasz szacunek – wykonywany jest radosny śpiew Alleluja (z hebrajskiego: śpiewajcie Panu, chwalcie Boga). Śpiewany przed Ewangelią, podkreśla jej wagę i zwiastuje nadejście Chrystusa-Nauczyciela, który za chwilę sam do nas przemówi. Pozostając w postawie stojącej, oczekujemy by usłyszeć Ewangelię – Dobrą Nowinę, czytaną przez księdza lub diakona. Przed jej wysłuchaniem, wszyscy świadomie naznaczamy się trzema małymi znakami krzyża: na czole, na ustach i na piersi. Jest to bardzo wymowny gest, który oznacza, że pragniemy zatrzymać słowo Boże w naszym umyśle, wyznawać je naszymi ustami i zachowywać w naszym sercu. Po odczytaniu Ewangelii kapłan lub diakon na znak czci całuje Ewangeliarz i wypowiada modlitwę: „Przez te słowa Ewangelii niechaj będą zgładzone nasze winy”. Potem następuje zawarcie sakramentu małżeństwa (ale o tym w kolejnej części), a następnie ostatni element liturgii słowa – Modlitwa Powszechna, która w przypadku Mszy ślubnej ma trzy formuły. Bez względu na to, na jaką się zdecydujemy, modlimy się w niej za cały kościół i w sposób szczególny za Nowożeńców i ich rodziny.

W tym momencie kończy się ta tylko pozornie nudna część mszy ślubnej, do której najlepszy wybór tekstów jakiego możemy dokonać, to ten którego dokonamy razem – ten, który będzie bliski naszej wspólnej drodze ku świętości.

M.

On: Przewodnik po Mszy ślubnej. #2 Liturgia słowa.