ŚLUB,  WIARA,  ZWIĄZEK

Ona: Przewodnik po Mszy ślubnej. #7 Obrzędy zakończenia.

Msza ślubna dobiega końca. Jej ostatnim elementem są obrzędy zakończenia, które obejmują pozdrowienie i błogosławieństwo kapłańskie oraz odesłanie.

„Bóg Ojciec niech was zachowa w miłości wzajemnej i zgodzie, aby pokój Chrystusowy w was zamieszkał i stałe przebywał w waszym domu.”

Małżeństwo jest drogą, o której wiemy dokąd prowadzi, ale nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć co się na niej wydarzy. Wybór tej jednej konkretnej drogi i decyzja o wejściu na nią to czyste wariactwo! Trzeba być szalonym, by powiedzieć drugiemu człowiekowi, że będzie się z nim do końca życia – a właśnie to mówimy, to sobie ślubujemy – miłość, wierność, uczciwość małżeńską i że będziemy razem aż do śmierci.

Przeczytaj także: Czy zdaję sobie sprawę z tego jak wiele obiecuję?

Trzeba mieć ogromną wiarę, albo być niespełna rozumu, żeby wypowiedzieć te słowa, bo tak po ludzku nikt z nas nie byłby zdolny do takiej miłości. Dlatego naszą pierwszą wypowiedzią po złożeniu przysięgi są słowa modlitwy: „Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący”. Przyznajemy, że to co sobie przed momentem obiecaliśmy, przekracza nasze siły i że podołamy tylko jeśli otworzymy się na Pana Boga. Bo tylko dzięki Niemu możemy wytrwać we wzajemnej miłości, zgodzie i pokoju – na dobre i (przede wszystkim) na złe.

„Bądźcie szczęśliwi jako rodzice i ciesząc się życzliwością przyjaciół, żyjcie z ludźmi w prawdziwym pokoju.”.

Małżonkowie to dwie osoby – dwa ciała, które mają stać się jednym. Tęsknota za tą jednością jest znana wszystkim zakochanym. To pragnienie, które prowadzi do spłodzenia potomstwa, jeśli tylko postrzegane jest jako dar (a nie chęć wzbogacenia się dzięki programowi „500 plus”) jest dla mężczyzny i kobiety pomocą w zbawieniu ich dusz, a w życiu doczesnym – źródłem szczęścia.

Przeczytaj także: Jak to w końcu jest z tą antykoncepcją?

„Wśród świata bądźcie świadkami, że Bóg jest miłością, aby stroskani i ubodzy, doznawszy waszej pomocy, przyjęli was kiedyś z wdzięcznością do wiekuistego domu Boga.”

Dlaczego zawieramy sakrament małżeństwa? Bo będzie ładna uroczystość? Bo panna młoda założy piękną białą suknię? Bo to tradycja? Bo wypada? Bo babcia tak chciała? Bo rodzicom zależało? Jeśli na jakiekolwiek z tych pytań odpowiedzielibyśmy pozytywnie, to nasze motywacje są raczej płytkie. Ładna uroczystość się skończy, piękna biała suknia prędzej czy później pożółknie, a babci nie uszczęśliwisz biorąc ślub tylko dlatego, że ona tego chce. Kiedy zawieramy związek małżeński, to zmienia się nie tylko nasze życie, ale rewolucja czeka także naszych najbliższych – rodziców, rodzeństwa, przyjaciół. My musimy nauczyć się żyć w małżeństwie, a oni – żyć z naszym małżeństwem.

Przeczytaj także: Wiecie co? Za rok będę żoną!

Sakrament małżeństwa to wzięcie na siebie odpowiedzialności – nie tylko za życie doczesne współmałżonka, ale również (a może nawet przede wszystkim) za jego życie wieczne. Małżeństwo jest po to, byśmy doprowadzili się wzajemnie do Nieba – przez miłość prowadzi nas ono do Miłości samej.

Niesamowite, jak wiele może się zmienić w ciągu godziny! Wchodzimy do kościoła jako narzeczeni, wyjdziemy z niego jako mąż i żona. Koniec Mszy ślubnej to jednocześnie początek – nasz początek wieczności.

M.

On: Przewodnik po Mszy Ślubnej. #7 Obrzędy zakończenia.