RODZINA,  ŚLUB,  WIARA,  ZWIĄZEK

Ona: Rok po ślubie.

Promienie słońca przebijające się przez materiał wiszącej w oknie sukni ślubnej. Unoszący się w powietrzu delikatny zapach kosmetyków i perfum. Chmura lakieru utrwalającego włosy i delikatny ciężar wianka na głowie. Dłonie mamy dopinające ostatnie guziki sukni i przyjemne muśnięcie welonu na odkrytych plecach. Odgłos podjeżdżającego pod dom niebieskiego garbusa. Przybrany kościół i czekający na nas bliscy nam ludzie. Stuła oplatająca nasze dłonie i błysk w oczach M. Ciepło jego dłoni i chłód nakładanej obrączki. Kwiaty, którymi sypnęli na szczęście, życzenia i zabawa do rana… Wiecie co? Od roku jestem żoną!

Przeczytaj także: Za rok będę żoną!

Pierwszą rocznicę ślubu zwykło się nazywać „papierową”. I gdybym miała powiedzieć jaki był pierwszy rok naszego małżeństwa, to chyba właśnie tak bym go określiła. Był jak papier…

Papier, który kreśliliśmy – złymi humorami.
Papier, który kolorowaliśmy – pięknymi chwilami.

Papier, który szpeciliśmy – naszym egoizmem.
Papier, który zdobiliśmy – gestami miłości.

Papier, który darliśmy – kłótniami.
Papier, który sklejaliśmy – przeprosinami.

Papier, który zalewaliśmy – łzami.
Papier, który osuszaliśmy – wzajemnym wsparciem.

Papier, który gnietliśmy – niedomówieniami.
Papier, który prostowaliśmy – rozmowami.

Papier, który podpalaliśmy – zazdrością.
Papier, który gasiliśmy – wiernością.

Papier, który blaknął – gdy się od siebie oddalaliśmy.
Papier, który odzyskiwał barwę – gdy do siebie wracaliśmy.

Papier, na którym zaczęliśmy pisać naszą historię. Najpiękniejszy i najcenniejszy papier, który po sobie zostawimy.

M.

On: Rok po ślubie.

Czegokolwiek byśmy o sobie nie powiedzieli, to czy to wystarczy, by opisać kim jesteśmy? Czy zainteresowania, obecne zajęcie lub praca są w stanie wyczerpać treść słowa ,,ona” i „on”’? Możemy powiedzieć, że jej ulubiony kolor to niebieski a jego czerwony; że ona nie wyobraża sobie poranka bez kawy a on bez herbaty; że ona dorabia na waciki (i ślub) ucząc chemii i biologii, w wolnym czasie eksperymentuje w kuchni z potrawami z różnych stron świata, amatorsko robi sesje zdjęciowe i zajmuje się ich obróbką, podczas gdy on interesuje się historią, polityką międzynarodową, podróżami i dobrymi piwami. Możemy, ale czy to wystarczy? Co sprawia, że ona to ona, a on to on? To co umiemy, to co robimy, to z kim rozmawiamy? To, co mamy, co chcemy mieć, co nigdy nie będzie nam dane? Cały czas brakuje tu tego ,,czegoś”. Brakuje w tym wszystkim ducha. Bo to właśnie duch – nasze serce określa i determinuje kim jesteśmy. Serce w którym jest wielka dziura. Dziura, której nie możemy wypełnić sobą nawzajem, a którą może wypełnić tylko Bóg. Dlatego mówimy o sobie: TRÓJCA DO PARY. Bo jak pisał abp Sheen: „Żeby serce kochało, konieczna jest trójca – Kochający, kochany oraz Miłość sama.” M&M