WIARA

Ona: Świętość.

„Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty” (Kpł 19, 2). Dzień Wszystkich Świętych to doskonała okazja do tego, by uświadomić sobie, że świętość nie jest przywilejem nielicznych, lecz powinnością nas wszystkich. Czy nam się to podoba, czy nie, nikt z nas nie jest wyłączony z powołania do świętości.

Świętość – czyli co?

Wbrew temu, co nam się wydaje, świętość to nie to samo co doskonałość. Nie polega ona na dokonywaniu rzeczy niezwykłych, lecz raczej na niezwykłym podejściu do rzeczy zwykłych. Podstawowym błędem jaki popełniamy jest postrzeganie świętości w kategoriach nieosiągalnego ideału i traktowania dążenia do niej jako coś abstrakcyjnego. Najprościej mówiąc: świętość to normalność. Normalność pojmowana jako życie zgodne z Ewangelią i postępowaniem Chrystusa.

Święty – czyli kto?

Człowiek święty jest dla świata jak latarnia morska dla rozbitka. To ten, który wskazuje nowe drogi i nie boi się odpowiadać na wyzwania swoich czasów. Święty jest światłem dla świata pogrążonego w mroku. Owszem – można go zabić, ale nie można go zastraszyć.

Cytując papieża Jana Pawła II: W życiu tych, którzy będąc współuczestnikami naszego człowieczeństwa, w sposób jednak doskonalszy przemieniają się według wzoru Chrystusa, Bóg ukazuje ludziom naocznie swoją obecność i swoje oblicze. W nich do nas sam przemawia i daje nam znak swojego królestwa. Święty jest jakoby słowem, które Bóg wypowiada w odpowiednim momencie historii. Zauważmy, że Bóg nie wybrał jakiegoś konkretnego czasu w historii świata, w którym osadził wszystkich świętych. Odnajdujemy ich w każdej epoce – nie są to tylko ci, których znamy z kart Pisma Świętego lub ci, którzy zostali wyniesieni przez Kościół do chwały ołtarzy, lecz cała rzesza tych „nieznanych żołnierzy”, która świętość uczyniła programem swojego życia. Jak śpiewa Arka Noego: „Gdzie można dzisiaj świętych zobaczyć? Są między nami w szkole i w pracy!”.

Świętość życia to przede wszystkim świętość codzienności. A codzienność ma to do siebie, że nie brakuje w niej pokus. Jedną z nich jest pokusa skłaniająca nas do mierności. Żyjemy w czasach, kiedy narasta obojętność religijna, obserwujemy zanik wszelkich wartości, ludzie hołdują nowym idolom naszych czasów i często godzą się na łatwe kompromisy (nie zawsze całkowicie zgodne z Ewangelią). W konsekwencji większość zdeklarowanych katolików prowadzi tak naprawdę mierne życie chrześcijańskie. Odtrutką na tę miernotę są właśnie święci, którzy żyjąc zgodnie z żelazną logiką Ewangelii, pokazują że mimo iż wydaje się to niemożliwe, to jednak można inaczej. Święty chroni Kościół przed miernością.

Wreszcie, święci to nie tylko przykłady, które mamy kontemplować, naśladować, do których mamy zanosić nasze wezwania i  których mamy prosić o wstawiennictwo. Przede wszystkim święty jest wezwaniem Boga byśmy się nawrócili i uwierzyli.

Przeczytaj także: Trudno nie wierzyć w nic.

Świat potrzebuje ludzi świętych – potrzebuje Ciebie.

M.

On: Świętość.

Czegokolwiek byśmy o sobie nie powiedzieli, to czy to wystarczy, by opisać kim jesteśmy? Czy zainteresowania, obecne zajęcie lub praca są w stanie wyczerpać treść słowa ,,ona” i „on”’? Możemy powiedzieć, że jej ulubiony kolor to niebieski a jego czerwony; że ona nie wyobraża sobie poranka bez kawy a on bez herbaty; że ona dorabia na waciki (i ślub) ucząc chemii i biologii, w wolnym czasie eksperymentuje w kuchni z potrawami z różnych stron świata, amatorsko robi sesje zdjęciowe i zajmuje się ich obróbką, podczas gdy on interesuje się historią, polityką międzynarodową, podróżami i dobrymi piwami. Możemy, ale czy to wystarczy? Co sprawia, że ona to ona, a on to on? To co umiemy, to co robimy, to z kim rozmawiamy? To, co mamy, co chcemy mieć, co nigdy nie będzie nam dane? Cały czas brakuje tu tego ,,czegoś”. Brakuje w tym wszystkim ducha. Bo to właśnie duch – nasze serce określa i determinuje kim jesteśmy. Serce w którym jest wielka dziura. Dziura, której nie możemy wypełnić sobą nawzajem, a którą może wypełnić tylko Bóg. Dlatego mówimy o sobie: TRÓJCA DO PARY. Bo jak pisał abp Sheen: „Żeby serce kochało, konieczna jest trójca – Kochający, kochany oraz Miłość sama.” M&M