ZWIĄZEK

Ona: Wakacje.

Na udane wakacje składa się wiele czynników, jednak najczęściej zwracamy uwagę na kilka stałych punktów – na to z kim jedziemy i dokąd jedziemy, gdzie śpimy i jak się tam dostaniemy oraz jaka będzie pogoda i ile nas to będzie kosztowało (często nie tylko pieniędzy, ale i nerwów). W tym wszystkim bardzo łatwo jest zapomnieć, że czas wakacji jest darem, a nie czymś co nam się należy. Jeżeli chcemy mieć naprawdę udany urlop to nie możemy stawiać ponad Boga ani tego co, ani tego kogo od Niego mamy. Bo tylko tam gdzie Bóg będzie na pierwszym miejscu, tam wszystko będzie takie jak być powinno (potwierdzone info).

Dobrze spędzone wakacje we dwoje we troje to Bóg na pierwszym, kochany na drugim, a kochający na trzecim miejscu.

Jeśli możecie pozwolić sobie na formę wakacji poza domem, to dla mnie osobiście zdecydowanym numerem jeden i absolutnym „must be” dla wszystkich osób będących w związku jest pielgrzymka. Oczywiście, każda decyzja o tym, że chce się razem iść przez życie i doprowadzić się nawzajem do Nieba jest rzeczą piękną, ale podjęcie tej decyzji ze świadomością, że wspólna przyszłość będzie ciężka (a momentami nawet, wydawać by się mogło – nie do przejścia) jest rzeczą jeszcze piękniejszą. Pielgrzymka jest taką namiastką wspólnej drogi, więc jeśli chcesz poznać prawdziwe oblicze swojej drugiej połówki, to nie gdzie indziej a właśnie tam.

Przeczytaj także: Camino zmienia.

Dla tych, którzy z różnych powodów nie mogą wybrać się na pielgrzymi szlak, polecam udać się na rekolekcje. Dostępność miejsc i form jest na tyle duża, że tym, którzy nie wiedzą co z sobą zrobić nie pozostaje nic, jak tylko spakować się i wyjechać. Tak spędzony czas zbliży przede wszystkim do Boga, ale przez to także do siebie nawzajem.
Weekendowy wyjazd to z kolei doskonałe rozwiązanie dla tych, którzy w tygodniu pracują. Ostatni weekend spędzony z M. we Wrocławiu uświadomił mi, jak często jest tak, że cudze chwalimy, nie znając swojego. Myślę, że Polska ma naprawdę wiele pięknych miejsc do zaoferowania i czasem największe cuda możemy spotkać tam gdzie nikt się ich nie spodziewa. Tak jak Pan Jezus powiedział: „Szukajcie a znajdziecie!” (a jak już szukacie to sprawdźcie dostępność kościołów i godziny Mszy św.).

Wakacje w domu też dają możliwości ku temu, by być razem i wcale nie ograniczają się tylko do oglądania filmów i jedzenia pizzy (chociaż ja osobiście nie mam nic przeciwko takim wieczorom). Jak się okazuje można udać się w podróż nie wychodząc z domu (no prawie). Pierwsza opcja to last minute w wymarzonym miejscu. Jeśli chcecie wybrać się powiedzmy do Hiszpanii, to zamiast na lotnisko, udajcie się do najbliższego sklepu po składniki do paelli i butelkę Riojy. Wieczorem włączcie hiszpańską muzykę i rozkoszujcie się przygotowanym samodzielnie daniem (tylko nie zapomnijcie o modlitwie przed i po jedzeniu!). ¡Que aproveche!
Druga opcja (dla osób bardziej sentymentalnych) to powrót do przeszłości – stworzenie dzienników podróży z poprzednich wyjazdów. Z pewnością będzie to rzecz, do której z radością wrócicie jeszcze tego roku w długie zimowe wieczory, jak i za kilkadziesiąt lat, opowiadając o tym swoim wnukom.

Bez względu na to, czy w domu, czy poza nim – spędźcie ten czas we troje. Nie róbcie sobie wakacji od Boga, ale potraktujcie je jako dar od Niego.

M.

On: Wakacje.

Czegokolwiek byśmy o sobie nie powiedzieli, to czy to wystarczy, by opisać kim jesteśmy? Czy zainteresowania, obecne zajęcie lub praca są w stanie wyczerpać treść słowa ,,ona” i „on”’? Możemy powiedzieć, że jej ulubiony kolor to niebieski a jego czerwony; że ona nie wyobraża sobie poranka bez kawy a on bez herbaty; że ona dorabia na waciki (i ślub) ucząc chemii i biologii, w wolnym czasie eksperymentuje w kuchni z potrawami z różnych stron świata, amatorsko robi sesje zdjęciowe i zajmuje się ich obróbką, podczas gdy on interesuje się historią, polityką międzynarodową, podróżami i dobrymi piwami. Możemy, ale czy to wystarczy? Co sprawia, że ona to ona, a on to on? To co umiemy, to co robimy, to z kim rozmawiamy? To, co mamy, co chcemy mieć, co nigdy nie będzie nam dane? Cały czas brakuje tu tego ,,czegoś”. Brakuje w tym wszystkim ducha. Bo to właśnie duch – nasze serce określa i determinuje kim jesteśmy. Serce w którym jest wielka dziura. Dziura, której nie możemy wypełnić sobą nawzajem, a którą może wypełnić tylko Bóg. Dlatego mówimy o sobie: TRÓJCA DO PARY. Bo jak pisał abp Sheen: „Żeby serce kochało, konieczna jest trójca – Kochający, kochany oraz Miłość sama.” M&M