WIARA

Ona: Wiara.

„I nie zostało mi nic oprócz Boga –
to znaczy
zostało wszystko
jeśli wierzysz.”

Ryszard Kapuściński

Trudno nie wierzyć w nic. Każdy w coś wierzy. W siebie. W drugiego człowieka. W lepsze jutro. W poprawę zdrowia jaką niesie skupienie cudownej energii kosmosu za sprawą unikalnego kształtu piramidy.

Są też tacy, którzy wierzą w Boga, a wśród nich ci, którzy wierzą Bogu.

Załóżmy jak Pascal:
Jeżeli Bóg istnieje, to my wierząc w Niego, zyskujemy wieczność; nie wierząc w Niego, tracimy wszystko.
Jeżeli Boga nie ma, to my wierząc w ‚niego’, nic nie tracimy; nie wierząc w ‚niego’, też nic nie tracimy.

Czysto po ludzku – opłaca się wierzyć niż nie wierzyć.

Uwierzyć w Boga.

Uwierzyć w Boga, to znaczy uznać, że On istnieje.

Przeczytaj także: Bóg wskazuje na swoje Istnienie.

I nie chodzi tu o to, by robić to w ciemno, na ślepo, z tradycji lub z przyzwyczajenia. Żeby coś uznać, trzeba to najpierw poznać. W Starym Testamencie Bóg sam zapewnia nas o swoim istnieniu, mówiąc: „Jestem, który Jestem”. Cytując M.: „On jest nawet, gdy nam się wydaje, że Go nie ma, że jesteśmy z dala od Niego, w ogóle go nie znamy, albo w ogóle nie dopuszczamy w myślach Jego istnienia. Nie uciekł nigdzie, nie schował się za krzakiem, nie prysnął jak bańka mydlana.” Bóg daje swoje słowo, ale słowo to za mało dla niewiernego Tomasza, który kryje się w tak wielu ludziach („Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę”).

Przeczytaj także: On jest z nami. Zawsze.

To trochę absurdalne, że bez żadnych „ale” jesteśmy w stanie uwierzyć w zrządzenie losu czy w kosmiczną energię, ale by uwierzyć w Boga próbujemy „wyhodować go w laboratoryjnej probówce” by potwierdzić Jego istnienie. Bóg nie jest chemią, „Bóg jest Miłością”. Widział ktoś kiedyś Miłość stojącą między odczynnikami chemicznymi w jednej z tak samo wyglądających fiolek? (dajcie namiar na to laboratorium, chętnie złożę tam CV). Nie można poznać niewidzialnego Boga, nie wchodząc w relację z człowiekiem który jest obok. Prawdziwa Miłość bowiem jest prawdziwa właśnie wtedy kiedy otwiera człowieka na Boga.

Uwierzyć Bogu.

Kiedy idziemy do dentysty, wierzymy że potrafi nam pomóc, bo skończył studia i może to poświadczyć oprawionym w złotą ramkę dyplomem, który dumnie wisi w widocznym dla wszystkich miejscu. Patrząc na ten dyplom siadamy na dentystycznym fotelu z ufnością, że na studiach nie ściągał (za dużo) i potrafi rozróżnić ząb zdrowy od chorego. I tak, nie wystarczy uwierzyć w Boga, uznać Jego istnienia, ale trzeba Bogu uwierzyć, zaufać. „Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami (…). Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi”. Zaufać, to potrafić za Jezusem powtórzyć: „nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!”.